Sorrentino wobec perspektywy wieczności – Recenzja serialu Młody papież

Muszę przyznać, że zasadniczo unikam seriali. Perspektywa spędzenia kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu godzin przed ekranem komputera zwyczajnie nie brzmi dla mnie zbyt zachęcająco. W przypadku Młodego papieża wystarczyło jednak nazwisko reżysera – Paolo Sorrentino –, bym uświadomiła sobie, iż tym razem nie będzie to czas zmarnowany.

Antyklerykalizm niepopadający w przesadę

Na samym początku chciałabym zaznaczyć, że jedną z największych zalet tej produkcji jest brak jednoznacznego, atakującego zewsząd widza wydźwięku ideologicznego. Nie jest to cukierkowy panegiryk, ale nie mamy też do czynienia z ordynarną, bezrefleksyjną krytyką Kościoła. Bo choć akcja rozgrywa się za murami Watykanu, a głównym bohaterem jest tytułowy Pius XIII, to w serialu tym nie odnajdziemy Boga. Szczególnie że niekiedy nie mogą go znaleźć (a może wcale nie szukają?) sami bohaterowie. Bo przecież tak naprawdę – na co silny nacisk kładzie Sorrentino – w Bogu i w Kościele poszukują oni prawdy o samych sobie.

 

Scena z filmu
Kadr z serialu Młody papież

Bohaterowie ci, choć niepozbawieni wad, nie są chodzącymi, oddychającymi i pouczającymi śmiertelników karykaturami, w wolnym czasie zaglądającymi do sypialni kilkulatków. To ludzie, z których rozterkami jesteśmy w stanie się identyfikować.

Krnąbrny Pius, czy zagubiony Lenny?

Główną osią fabularną od początku, aż do samego końca jest postać samego papieża, w którego rolę wciela się Jude Law. Inni orbitują zaś wokół niego niczym planety. Niby są (i bardzo dobrze, że są, bo inaczej nie moglibyśmy podziwiać brawurowej gry Silvio Orlando jako kardynała Voiello!), ale ich rola ogranicza się w zasadzie do wprowadzenia poszczególnych wątków pozwalających nam lepiej zrozumieć Piusa XIII. Siostra Mary (Diane Keaton) zmusza nas zatem do refleksji nad dojrzewaniem dorosłych ludzi. Voiello – szara eminencja watykańskiej polityki – pokazuje mechanizmy funkcjonowania władzy. Kardynał Spencer (James Cromwell) przekazuje zaś pewne nieoczywiste prawdy o roli autorytetów w naszym życiu.

Punktem, w którym spotykają się wszystkie te zagadnienia, jest jednak właśnie osoba ekscentrycznego Lenny’ego Belardo. Papieża, który z jednej strony znosi zakaz palenia w Pałacu Apostolskim, a na śniadanie pije dietetyczną Cherry Coke, z drugiej zaś  – zapowiada ideologiczny zwrot ku ultrakonserwatywnemu katolicyzmowi, jaki znamy z czasów przedsoborowych. Jude Law kreując tak niejednoznaczną, zbudowaną w zasadzie tylko z niuansów postać dał w Młodym papieżu ewidentny popis swoich aktorskich umiejętności. Podobnie zresztą jak inni odtwórcy ról męskich. Faktem jest jednak, iż scenariusz dał im ku temu niesamowitą sposobność. Inaczej sprawa ma się w przypadku kobiet. Stanowi to dla mnie osobiście największy mankament filmu. Diane Keaton, Ludivine Sagnier i Cécile De France, mimo że w swych rolach wypadają przekonująco, nie porywają ani nie intrygują.

Kardynałowie
Kadr z serialu Młody papież
Chorał Gregoriański w rytmie Daft Punk

Podobnie jak w przypadku Młodości, istotną rolę w serialu odgrywa ścieżka dźwiękowa. Połączenie klasycznych utworów oraz muzyki elektronicznej zwraca uwagę na synkretyzm postaci Piusa XIII – który sam jest zresztą fanem francuskiej grupy Daft Punk. Pokazuje także niewygodną sytuację współczesnego Kościoła, który musi sprostać wyzwaniom współczesności, choć w swej nauce odwołuje się głównie do czasów minionych.

Należy też zwrócić uwagę na zdjęcia Luciego Bigazzia.  Współpracował on już z Sorrentino przy produkcji obrazów takich jak Wielkie Piękno, czy Boski. Jego charakterystyczny, malarski styl dostrzegamy także w Młodym papieżu. Ze względu na fakt, że mamy jednak do czynienia z serialem, nie każdy kadr jest tu jednak osobnym, małym dziełem sztuki. Na miano takiego zasługuje mimo wszystko wiele sekwencji, w szczególności prezentujących sny Lenny’ego. W ich przypadku operator mógł pozwolić sobie bowiem na zdecydowanie większą inwencję.

Makumba tu
Kadr z serialu Młody papież
Trwaj chwilo, jakże jesteś piękna!

Historia zmierza więc powoli ku końcowi. Słowem kluczowym jest tu powoli. Bo to produkcja trochę przegadana, trochę przemilczana, a trochę po prostu dłużąca się. Jednak tak po prostu musi być, jeśli osadzimy akcję w upalnych Włoszech, a bohaterami uczynimy ludzi, którzy mogą pozwolić sobie na to, by zjeść jeszcze jedno winogrono, przeprowadzić jeszcze jedną rozmową i przypatrywać się obfitym kształtom Wenus z Willendorfu o jedną chwilę dłużej. Chwila ta nic nie znaczy bowiem wobec wieczności, która została im obiecana. I obietnicę której głoszą zawodowo.

 

Zdjęcie tytułowe: kadr z serialu Młody papież

Natalia Nieróbca

Natalia Nieróbca

Współtwórczyni Culture Café. Jej największą pasją są podróże. Od czasu do czasu organizuje spontaniczne wypady do różnych ciekawych miejsc w Europie. Wielbicielka żeńskich końcówek wyrazów, sztuki nowoczesnej oraz filmów Sally Potter. Interesuje się także historią i polską poezją śpiewaną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *