Jak dają się poznać Chiny? – zewnętrzne piękno, wewnętrzna nędza

Wyobraź sobie, że wygry­wasz bilet dla dwóch osób na wycieczkę do Pań­stwa Środka. Fan­ta­stycz­nie, prawda? Masz nie­sa­mo­witą oka­zję do pozna­nia nowej kul­tury, jakże odmien­nej od tej, w któ­rej żyjesz na co dzień w Pol­sce. Podek­scy­to­wany dzwo­nisz do naj­lep­szego przy­ja­ciela i pro­po­nu­jesz mu wspólną podróż. Pozy­tyw­nie nasta­wieni wsia­da­cie do samo­lotu i nie może­cie się docze­kać, aż dotrze­cie na miej­sce. Pod koniec lotu dostrze­ga­cie przez szybę mnó­stwo wie­żow­ców pośród potęż­nej aglo­me­ra­cji miej­skiej. Wszę­dzie coś jest budo­wane. Widzi­cie też pro­win­cję i to, jak jest zanie­dbana. W swoim wnę­trzu czu­jesz, że coś jest nie tak z tym pań­stwem…

Chiny, lot
Źródło: unsplash.com

Obraz Chin z pol­skiej per­spek­tywy

Z czym koja­rzy Ci się ten ogromny, azja­tycki kraj?

Więk­szo­ści osób przy­cho­dzi na myśl kung fu. Prze­cież czę­ścią pol­skiego dzie­ciń­stwa było kie­dyś chiń­skie kino akcji. Nasi ekra­nowi idole – Bruce Lee czy Jac­kie Chan – inspi­ro­wali nas do prak­ty­ko­wa­nia sztuk walki lub cho­ciaż zain­te­re­so­wa­nia się nimi.

Inni widzą w Pań­stwie Środka wiel­kiego pro­du­centa, zna­nego z róż­nego rodzaju podra­bia­nych pro­duk­tów, takich jak zegarki czy torebki. Dziś ta per­spek­tywa zmie­nia się i obser­wujemy, jak cho­ciażby firmy Xia­omiHuawei zale­wają nasz rynek tanimi, ale jed­no­cze­śnie dobrymi tele­fo­nami.

Znajdą się też ama­to­rzy histo­rii, któ­rzy Chiny koja­rzą z cesar­stwem lub Mao Zedon­giem i komu­ni­zmem. Z tego powodu na myśl mogą przyjść inno­wa­cje tech­no­lo­giczne doty­czące por­ce­lany, jedwa­biu czy pro­chu. W końcu potęga tego kraju nie wzięła się zni­kąd.

Wszystko to jest po czę­ści praw­dziwe, ale jest to jedy­nie tyle, ile Chiny chcą poka­zać światu. Oczy­wi­ście nie dają nam do ręki wszyst­kiego.

Bruce Lee
Kadr z filmu Wejście Smoka

Oczami nie­świa­do­mego tury­sty

W Chi­nach znaj­duje się wiele malow­ni­czych miejsc, które ocza­ro­wują swoim pięk­nem. Ciężko nie zatrzy­mać się na chwilę pod­czas oglą­da­nia chiń­skich ogro­dów, Wiel­kiego Muru, Tera­ko­to­wej Armii czy nawet wspo­mnia­nych wcze­śniej wie­żow­ców.

Pro­ble­mem jest to, że widzimy wszystko głów­nie z per­spek­tywy tury­stów.

Wuzhen (乌镇) to intry­gu­jące mia­sto znaj­du­jące się w pro­win­cji Zhe­jiang. Pierw­szy raz zetkną­łem się z nim w książce Chiny bez maki­jażu autor­stwa Mar­cina Jacoby. To miej­sce znane jest z oble­wa­ją­cych domy kana­łów, peł­nych od gon­doli, któ­rymi pły­wają tubylcy i tury­ści. Na pewno przy­cho­dzi Ci na myśl wło­ska Wene­cja. Bar­dzo traf­nie, ponie­waż Wuzhen jest znane jako jej chiń­ski odpo­wied­nik.

Każdy tury­sta dostrzega urok tego mia­sta, a także obser­wuje, jak jego miesz­kańcy są pełni życia, speł­nia­jąc się w swo­ich zawo­dach.

Ale czy na pewno tak jest?

Chiny, Wuzhen
Źródło: artwuzhen.org

Pań­stwo Środka wobec swo­ich oby­wa­teli –
histo­ria Wuzhen

Chiń­ska Wene­cja przy­ciąga uwagę, a jej histo­ria jest rów­nie inte­re­su­jąca, jak wygląd. Wuzhen nie było nie­gdyś tak uro­kli­wym, odre­stau­ro­wa­nym miej­scem. Wyglą­dało ponuro i było naprawdę zanie­dbane.

Rząd Chiń­skiej Repu­bliki Ludo­wej stwier­dził jed­nak, że należy dzia­łać i odno­wić to miej­sce, aby mogło słu­żyć w celach tury­stycz­nych i przy­no­sić zyski. W czyn­no­ści te zostali zaan­ga­żo­wani miesz­kańcy, ale można by powie­dzieć, że w począt­ko­wym eta­pie prac była to pomoc pasywna.

Wuzhen zostało wylud­nione, miesz­kańcy musieli opu­ścić je na kilka lat. Mogli wró­cić dopiero po remon­cie, w trak­cie któ­rego zmo­der­ni­zo­wano budynki, a także spro­wa­dzono zabytki.

Oczy­wi­ście wró­cili do swo­jego mia­sta, ale już nie jako wła­ści­ciele domostw, lecz loka­to­rzy. Zostali przy­dzie­leni do zawo­dów, które były potrzebne do spraw­nego funk­cjo­no­wa­nia tej arka­dii. Bo wła­śnie arka­dią i uto­pią jest przez to Wuzhen.

Dziś tury­ści kupują bilety do wewnętrz­nej czę­ści chiń­skiej Wene­cji i mogą spę­dzić tam kilka nocy, obser­wu­jąc feno­me­nalne zabu­do­wa­nia i sztuczne życie teo­re­tycz­nie szczę­śli­wych miesz­kań­ców.

Gdy wycho­dzą na zewnątrz, widzą zanie­dbaną pro­win­cję, w któ­rej ludzie nie mają dostępu do prądu czy sprzę­tów, które w dzi­siej­szych domach wydają się obo­wiąz­kowe.

To są wła­śnie Chiny – dwa skrajne światy, które codzien­nie się prze­ni­kają.

Chiny, Wuzhen
Źródło: nicechinatour.blog.fc2blog.us

Wiel­kie mia­sta małych ludzi

Pań­stwo Środka roz­wija się w zatrwa­ża­ją­cym tem­pie. Co chwila wyra­stają tam nowe mia­sta, a nawet aglo­me­ra­cje, które kil­ka­na­ście lat temu nie ist­niały. Chiny kon­ku­rują ze świa­tem, budu­jąc inno­wa­cyjne lot­ni­ska, roz­wi­ja­jąc tech­no­lo­gię i polep­sza­jąc infra­struk­turę.

Mało kto widzi jed­nak pot i łzy tych, któ­rzy to two­rzą.

Prze­ciętny męż­czy­zna z pro­win­cji, który podej­muje się pracy w fabryce, widzi swoją rodzinę zale­d­wie w trak­cie świąt naro­do­wych. Cza­sami nawet w tym okre­sie nie wraca do domu, a jedy­nie prze­sia­duje w zbio­ro­wym, znaj­du­ją­cym się w pobliżu, bloku dla robot­ni­ków.

Chiny mają ofi­cjal­nie ponad miliard miesz­kań­ców. Nie spo­sób, aby wszyst­kim żyło się tak, jak ludziom pozna­wa­nym w wiel­kich mia­stach. Aglo­me­ra­cje przed­sta­wiają nam boga­tych chiń­skich biz­nes­me­nów lub drob­nych ulicz­nych przed­się­bior­ców. Ci dru­dzy tak naprawdę też ledwo wiążą koniec z koń­cem. Oko­liczni fry­zje­rzy na rowe­rach czy kucha­rze na moto­rach nie mają lekko.

Pań­stwo Środka nazy­wane jest komu­ni­stycz­nym, ale, patrząc na losy zwy­kłych ludzi, można powie­dzieć, że nie różni się ono zbyt­nio od kapi­ta­li­zmu rewo­lu­cji prze­my­sło­wej. Nie­stety, panu­jący wyzysk i cięż­kie warunki pracy to chiń­ska codzien­ność pro­win­cji, a nawet miast.

Nie patrzmy jedy­nie na to, co widać na pierw­szy rzut oka. Spró­bujmy zaj­rzeć głę­biej.

Chiny, robotnicy
Źródło: pixabay.com

Zanim wró­cisz z podróży…

… chciał­bym Cię o coś popro­sić. Jeśli kie­dy­kol­wiek spo­tkasz się z obcą kul­turą, nie­ko­niecz­nie chiń­ską, spró­buj zro­zu­mieć ją z per­spek­tywy zwy­kłego, sza­rego oby­wa­tela. W naszym kraju nie ma naj­lep­szej gospo­darki, a niektó­rzy ludzie na Zacho­dzie myślą, że po pol­skich uli­cach bie­gają niedź­wie­dzie. Nie bądźmy igno­ran­tami i sta­rajmy się zain­te­re­so­wać tym, jakie rze­czy­wi­ście są dane pań­stwa. Poznajmy śro­do­wi­sko i poroz­ma­wiajmy z tymi, któ­rzy prze­by­wają tam na co dzień.

Chiny są pań­stwem, które cechuje potężny eks­port. Powinno się zatem koja­rzyć z glo­ba­li­za­cją i otwar­ciem na świat. Może i jest tak w sfe­rze biznesu, ale otwar­tość kul­tu­rowa Pań­stwa Środka pozo­sta­wia wiele do życze­nia.

Na pewno w przy­szłych arty­ku­łach nawiążę do tego, jaka jest postawa Chiń­czy­ków wobec tury­stów. Zmie­nia się ona w nowym poko­le­niu, podob­nie jak podej­ście nas – mło­dych Pola­ków – do świata i obcych ludzi.

Teraz możesz już zabrać swój bagaż doświad­czeń i wró­cić z naszej podróży. Pamię­taj – nic nie jest takie, na jakie wygląda.

Do zoba­cze­nia, 再见!

Zdjęcie tytułowe: unsplash.com
Paweł Gościniak

Paweł Gościniak

Jestem znany jako cesarz Chin lub zbieracz ryżu. Piszę opowieści o fascynujących podróżach i kulturach obcych - głównie Państwa Środka, Izraela oraz Szwajcarii. Powolutku pochłaniam kolejne książki sci-fi, w tym Lema. W wolnym czasie oglądam filmy i brzdąkam na gitarze, a w aktywnym czytam o psychologii i rozwoju osobistym oraz uczę się języków obcych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *