Wiara, człowieczeństwo, grzech – przemyślenia z filmu Kler

Wybierając się na nocny seans filmu Kler w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego, przygotowany wcześniej przez zwiastun oraz własne nastawienie, spodziewałem się ujęcia karykaturalnej wizji polskiego Kościoła i osób do niego należących. Liczyłem także na mocną dawkę czarnego humoru i nieco mniej ambitną fabułę, od tej która faktycznie została przedstawiona w filmie. Szczerze powiedziawszy, nie doznałem rozczarowania, aczkolwiek wychodząc z kina, towarzyszyły mi setki przeróżnych emocji oraz niesamowita cisza. Cisza, która została wywołana przenikliwym bojem myśli w głowach większości widzów. Kler jest dramatem uderzającym prosto w twarz problemem, który musi dotrzeć do naszej świadomości.

Aktualnie Kler bije rekordy oglądalności. Zaledwie w pierwszy weekend po premierze filmu, obejrzało go około milion osób. Szczerze powiedziawszy – nie dziwię się. Prócz ważnego zagadnienia, reżyser przedstawia nam dobre, trzymające w napięciu kino. Czym, więc dzieło Smarzowskiego zasłużyło sobie na taką popularność? Pierwszym kontaktem większości potencjalnych widzów jest zwiastun. Pan Wojciech serwuje nam w nim multum scen, w których ukazany jest problem korupcji w Kościele w sposób groteskowy. Widzimy tam to, co większość z nas chciałaby zobaczyć. Komedię uderzającą w chrześcijan, rujnującą ich ideały i wyśmiewającą wiarę katolicką. Podobne było także moje odczucie. Dostrzegłem kontrowersyjny temat i pewien, dosyć płytki pomysł, na realizację scenariusza. Niezbyt pasuje to do dzieła twórcy Wesela czy Pod Mocnym Aniołem prawda? To pytanie wprawiło mnie w zastanowienie i nadało nadziei na dobrą produkcję.

 

Jak się ostatecznie okazuje, większość scen pokazanych w zwiastunie pojawia się w pierwszej części filmu. Poznajemy wówczas głównych bohaterów. Po ich rozstaniu okazuje się, że każdy z nich ma problem, któremu musi stawić czoła. Pozostała część scen komediowych, jak ujmuje sam reżyser, służy do tego, aby widz mógł przetrzymać ten film.

Pij, módl się i kochaj

O czym w takim razie jest dzieło Smarzowskiego? Kler to przede wszystkim opowieść o ludziach. Uświadamia nas ona o bardzo szerokim wachlarzu barw istniejących w życiu. Zmusza do zapomnienia o czerni i bieli. Jak wiele osób błędnie postrzega, ten film nie obraża, ani wiary, ani wierzących. Przedstawione w nim zagadnienia odnoszą się do instytucji, jaką jest Kościół katolicki. Ta wizja w zaskakujący sposób ukazuje ludzi przynależących do Kościoła z wielu stron. Twórca porusza zagadnienia alkoholizmu, korupcji, chciwości, łamania celibatu, a także dążenia do władzy. W filmie nie brakuje aktów miłosierdzia, czy poszukiwania drogi do sprawiedliwości. Jak się później okazuje, nie wszystkie postaci są negatywne i zniszczone przez życie. Kler przedstawia również dobrych i pobożnych kapłanów, którzy chcą szczęścia drugiego człowieka.

Kadr z filmu Kler
Wiara, człowieczeństwo, grzech

Pycha… Chciwość… Nieczystość… Zazdrość… Obżarstwo… Gniew… Lenistwo…

Teraz zapewne każdy z Was  pomyśli – gdzieś to już słyszałem. Większość nazwie to grzechami, nieco mniejsza grupa nawet powie wprost, że to siedem grzechów głównych. Ja natomiast chcę powiedzieć, że to opis każdej z postaci wykreowanej przez Smarzowskiego. Osobiście odbieram to nie tylko jako charakterystykę postaci, a nawet jako opis człowieka. I właśnie tu dochodzimy do meritum całego filmu. Na potrzebę prostego wyjaśnienia pozwolę sobie przytoczyć zdanie, które pada nawet w samym zwiastunie.

Kościół jest święty, ale tworzą go ludzie grzeszni

Myślę, że te słowa powinny być przeświadczeniem każdego z nas. Wojciech tym zdaniem nie każe nam ganić i wytykać księży. Otwiera on oczy na problem ludzi wiary. Mimo wszystko, w wielu aspektach podobnych do nas samych.

Kadr z filmu Kler
Zmartwychwstaniemy – głosi napis na bramie cmentarza

Te słowa padają w piosence pod tytułem Zmartwychwstaniemy zespołu Dr Misio, którego liderem jest sam Arkadiusz Jakubik. Uważam, że właśnie tę frazę możemy przypisać do zakończenia filmu Kler, które jest na swój sposób niejednoznaczne. Wielu z nas może zinterpretować to jako klasyczną wizję Smarzowskiego – pesymistyczną i bez wyjścia. Jednak może właśnie ta scena ma być furtą na wyczekiwaną zmianę, na wybudzenie i wreszcie na zmartwychwstanie?

Reasumując, Kler nie jest lekkim filmem rozrywkowym. To dramat o poważnej tematyce. Nie wiem, czy stanowi dzieło rewolucyjne. Na pewno, ten film to swego rodzaju sygnał, który łamie tym razem barierę tematów tabu. Z pewnością nie jest on atakiem na Kościół, a tym bardziej na wiarę. Niemniej jednak to dzieło kontrowersyjne, które uważam za potrzebne i godne polecenia. Jeżeli chodzi o samą grę aktorską, byłem pod wrażeniem odtwórców głównych ról. Nie jestem w stanie określić, która z postaci najbardziej przypadła mi do gustu. Nie chcę być stronniczy ze względu na osobiste uwielbienie wobec dorobku Arka Jakubika. Sam Kler uważam, że jest zrobiony dobrze. Z czystym sumieniem stwierdzam, że przerósł moje oczekiwania. Moja subiektywna ocena to 8,5/10.

Dla chętnych również zachęcam do przesłuchania piosenki Pismo zespołu Dr Misio, w adekwatnej do filmu tematyce. Teledysk do utworu to również dzieło Wojciecha Smarzowskiego.

Ilustracja wprowadzenia: Kadr z filmu Kler

Kuba Misio Misztal

Kuba Misio Misztal

Kuba. Przez niektórych (głównie przez mamę) uważany za człowieka orkiestrę. W życiu miał już wiele pasji, przez grę w tenisa, jazdę konną, pływanie, aktorstwo i harcerstwo, aż po muzykę i wszelako rozumianą fantastykę. Aktualnie w wolnym czasie gra w ciemnych piwnicach w gry RPG, zgłębia tajemnice harmonii, gra na gitarze basowej, a gdy słońce już zajdzie ogląda filmy i seriale. Zdarza mu się także sięgać po literaturę. Zazwyczaj jest to fantastyka, bądź biografie muzyków i zespołów muzycznych. Jest umysłem ścisłym, z czego wynika także jego zainteresowanie fizyką. Ceni sobie szczerość i lojalność bliskich mu osób. Bardzo lubi towarzystwo innych.

One thought on “Wiara, człowieczeństwo, grzech – przemyślenia z filmu Kler

  • Avatar
    11 października 2018 at 17:42
    Permalink

    Warto zwrócić uwagę na nadmiar przecinków w tym, a także w poprzednich wpisach. To nie atak, to koleżeńska rada!
    Nawiązując do samej recenzji, zgadzam się co do roli zagranej przez Jakubika. Tu nie chodzi o stronniczość, ona była po prostu genialna, jak zresztą sam aktor. Głębia, którą można dostrzec w jego oczach, znakomicie nadała tej jakże dramatycznej postaci autentyczności. Zakończenie, jak dla mnie jednak będące pewnego rodzaju symbolem, zmusza widza do refleksji i wywołuje atak nieoczekiwanych emocji. Cisza także temu towarzyszy. Dobra robota!

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *