Nienaganna Japonia i jej nietuzinkowe odstępstwa

Japonia jest dla wielu Europejczyków swoistym wyznacznikiem egzotyczności, czymś, co od dawna wydawało się odległe, nowe i ciekawe. Rzeczywiście, prezentuje się ona jako kraj piękny, o bardzo bogatej, a przede wszystkim długiej historii. Podobnie mamy z naszą mniej egzotyczną Polską. W przeciwieństwie do niej Kraj Kwitnącej Wiśni jest również nacją o dobrze rozwiniętym przemyśle, błyszczącym w gałęziach technologicznych i będącym molochem światowego przemysłu motoryzacji. Nie należy też zapominać o charakterystycznym dla Japończyków zdrowiu, długowieczności i wigorze, który zapewne zawdzięczają diecie. Jednak może dość już tych suchych faktów, które można przeczytać w pierwszej lepszej książce. Przecież nie po to tu jesteśmy.

Japonia
Bramy Tori w świątyni Fushimi Inari, Kioto/2ponderful.com

Nawiązując do powyższego obrazka, czyli bramy Tori, warto wspomnieć o oficjalnej religii Japonii. A nie jest to takie łatwe, jak się wydaje. Tak naprawdę, mieszkaniec na pytanie odnośnie religijności odpowie dwojako, zależnie od formy pytania. Gdy ankieterzy zadawali pytanie w formie Czy wyznajesz jakąś religię?, większość Japończyków odpowiedziała przecząco. Natomiast, gdy pytanie było zadane w formie Czy chodzisz do kościoła/meczetu/cerkwi/chramu/watu?, praktycznie każdy obywatel odpowie twierdząco, często wymieniając kilka lub wszystkie miejsca kultu. Zazwyczaj Japończycy, wracając po pracy do domu, wstępują do świątyń po drodze, chwilę się modlą, po czym dalej ich wędrówka jest kontynuowana.

W kulturze azjatyckiej, a także latynoskiej, chociaż w trochę innej odmianie, religia jest sprowadzona do bardzo podstawowego schematu. Mianowicie co może zrobić jeden Jezus, Wisznu, Allah czy Amaterasu? No oczywiście, że nic. Jeżeli jednak połączą swoje siły, to modlitwa ma znacznie większe szanse na sukces. Dochodzi jeszcze kwestia korzeni animistycznych w Japonii, kiedy wierzono, iż w każdym przedmiocie jest ukryte bóstwo. I tak to się odbija też dzisiaj, przecież kto mógłby modlić się do pojedynczego obrazka Jezusa. Natomiast, gdy postawimy przed daną osobą cztery krzyże, dwa obrazki i dorzucimy jeszcze kilka różańców, moc bóstwa będzie zwielokrotniona.

Chram
Chram shinto Sensoji, Asakusa, Tokio/agavk

Jednak nie tylko w kwestii wiary Japończycy wydają nam się tak osobliwi, należy oczywiście wspomnieć o jedzeniu. Europejczykom na myśl przychodzi od razu sushi, a tym bardziej zainteresowanym tematem — ramen lub matcha, czyli rodzaj sproszkowanej zielonej herbaty. Na punkcie matchy Japończycy absolutnie oszaleli i używają jej do wszystkiego, tylko jako herbatę. Cały fenomen japońskiego jedzenia jako czegoś absolutnie fikuśnego (np. oryginalna wołowina posypana matchą lub galaretki o smaku tuńczyka) jest zapewne spowodowany ogromną przepaścią pomiędzy kulturą japońską a europejską.

Więc gdy Europejczycy docierają do Japonii, to ludzie Kraju Wschodzącego Słońca, jako naród niezwykle uparty, ale i bardzo kreatywny, postanawiają zaadaptować się do inwazyjnej kultury zachodniej, wchłonąć ją, a następnie przerobić na coś własnego. Dlatego też dostali hopla na punkcie słodyczy i obecnie tworzą ich mnóstwo, we wszelkich odmianach, konsystencjach, kształtach i smakach.

japońskie słodycze
Przykładowe japońskie słodycze/noizz

Japonia posiada też swoją ciemniejszą stronę. Chcąc ją opisać, należałoby wyjść od bushido, kodeksu samuraja, który, prawie jak u Mormonów, miał zasady dotyczące dosłownie każdego aspektu życia obywateli. Także od świtu do wieczora, kiedy przodkowie ówczesnych Japończyków żyli w dużych skupiskach o małej prywatności, należało bezwzględnie stosować się do zaleceń kodeksu; na przykład przedmiot podawać zawsze dwoma rękoma, kłaniając się przy tym niżej niż obdarowywany. Dopiero w sferze snu i marzeń sennych mogli zająć się sobą, a życie w ciągłym napięciu negatywnie odbijało się na podświadomości, doprowadzając do różnorodnych zaburzeń.

Obecne społeczeństwo jest pod wielkim wpływem konserwatywnego pokolenia ich rodziców, pamiętających jeszcze czasy po wojnie i szybki rozwój kraju. Więc nawet nowoczesny Japończyk jest dalej pod nadzorem przestarzałego kodeksu honorowego, co w połączeniu z ogromną rywalizacją, niejednokrotnym dręczeniem w szkołach i mobbingiem, jest przyczyną tego, że Japonia ma jeden z najwyższych, jeżeli nie najwyższy, współczynnik samobójstw wśród dzieci, młodzieży i dorosłych do lat 30.

Samuraje
Fukushima Masanori, dowódca u boku Tokugawy Ieyasu, rysunek, XIX w.

Sami Japończycy oczywiście nie siedzą bezczynnie w oczekiwaniu na depresję i śmierć. Wielu z nich ucieka w uzależnienia, przy czym należy wspomnieć, że Azjaci nie posiadają enzymu rozkładającego alkohol w ich organizmie, a także są chorobliwymi hazardzistami. Niektórzy szukają ucieczki w rozrywkach, na których punkcie oszalała cała Japonia, takich jak karaoke czy taniec na specjalnej macie. Są też tacy, którzy chwilowego odpoczynku szukają w świecie wirtualnym, grając w całodobowych kafejkach internetowych.

Nie pomaga też im zjawisko anime, czyli japońskich filmów animowanych, mających swe początki w XX wieku. Otóż sprawa wygląda tak, że Japończyk, odsunięty przez rywalizujące społeczeństwo oraz rodzinę, która nie chce nieudacznika, zatapia się w świecie anime. Od prawdziwych kobiet woli postaci idealne, ale narysowane, nieistniejące w rzeczywistości, tak zwane waifu. Czasami to umiłowanie do fikcyjnej postaci przeradza się w obsesję, gdzie postać taka jest traktowana przez otaku, czyli zapalonego fana anime, jako życiowa partnerka.

anime
Klatka z anime Fate

Czasami, poprzez ciągłe duszenie w sobie emocji, oddziałują one na naszą podświadomość. Opisał to po raz pierwszy Sigmund Freud, a szczególnie widać to u mieszkańców tego narodu. Muszą być na co dzień grzeczni i ułożeni, więc naturalne jest, że chcą odreagowywać. Niestety, czasami przejawia się to w dość ekstremalnych formach. Przykładowo, szczytem japońskiej kobiecości jest jej brak. Partnerka ma być jak najbardziej dziecinna, o niewinnym wyrazie twarzy, jak to lubią Japończycy mówić nieskalana. W szczególności adorują oni uczennice, obowiązkowo w mundurkach, oraz dzieci, co samo w sobie nie brzmi dobrze. Na pewno można ich nazwać fetyszystami.

Jednak, żeby nie skończyć tak negatywnie tej wypowiedzi, Japonia jest krajem o bardzo głębokiej i skomplikowanej kulturze, która wymaga zgłębienia w celu całkowitego jej zrozumienia. Można więc stwierdzić, że ponowna podróż do Japonii nie jest wcale takim złym pomysłem. W rzeczy samej jest bardzo ciekawa, pełna inności i kulturalnych więzów, które przeplatając się ze sobą, mogą tworzyć przepiękny bukiet kultur i historii. A więc, tak na moje oko, to trzeba się tam wybrać jeszcze raz.

Sprawdźcie również: Jak dają się poznać Chiny?

Sprawdźcie również: Przechadzka po Fezie

Ilustracja wprowadzenia: Festiwal Fuji Shibazakura, Yamanashi/greatinspire

Avatar

Maciej Jakubik

Zapalony podróżnik głodny przygód. Lubi dobre jedzenie i tanie wino, nie pogardzi droższym. Uwielbia oglądać po raz n-ty Nietykalnych. Pasjonuje go ciężka muzyka oraz biografie. Nie wyjdzie z domu bez słuchawek.

One thought on “Nienaganna Japonia i jej nietuzinkowe odstępstwa

  • Paweł Gościniak
    16 października 2018 at 16:41
    Permalink

    Szacunek dla kolegi redaktora 😀 Jako Chińczyk nie byłbym sobą, gdybym nie zapytał – Jakie są najpopularniejsze rodzaje hazardu w Japonii?

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *