„Idziemy z trendami i mamy świetny kontakt z naszym community – czego chcieć więcej?” – Szymon Pietrzak odsłania karty Filmawki [ROZMOWA]

Szymona Pietrzaka znają młodzi pasjonaci filmów jako założyciela portalu Filmawka. Swą ciężką pracą stara się pokazać światu, że dzięki pasji i zaangażowaniu można osiągnąć naprawdę wiele. Porozmawialiśmy o jego stronie, jej historii, zespole który zebrał i o tym, w jakie doświadczenia obfitowała dotychczas. O to wynik naszych arcyciekawych pogawędek:

Jan Tracz: Pisanie o filmie cieszy się niebywałą popularnością w Polsce. Gdy u nas znajdujemy masę portali poświęconych kinu, tak np. w Wielkiej Brytanii Internet świeci pustkami. Mamy Filmweb, Pełną Salę, Movies Room, Film.org – ogromna liczba stron o lepszych lub gorszych nazwach. Jest też Filmawka. Skąd pomysł na tak osobliwy tytuł?

Szymon Pietrzak: Nie wiem jak sytuacja wygląda w Wielkiej Brytanii, ale z tego co mówisz musi być równie beznadziejnie co w Austrii – szukając tutaj poza mainstreamowego medium piszącego o kinie natrafiłem na dwa lub trzy, które i tak ledwo kto czytał. Trzeba jednak przyznać, że bardzo rozwinięty jest tu (myślę, że również i na wyspach) rynek podcastów filmowych. W Polsce jest z tym gorzej, ale pod parasolem Filmawki próbujemy pchać projekt Złodzieje Rowerów, kolejna oryginalna nazwa nieprawdaż? Ciężko powiedzieć, czy ta ogromna ilość mediów wymusza kreatywność, czy czasem też nie szufladkuje – wyobrażasz sobie skutecznie przebić się z nazwą Koń Movie – filmy, seriale? Mam wrażenie, że autor bardzo chciał podkreślić, że on też pisze o filmach, a w efekcie wyszło mu masło maślane, które mi osobiście kojarzy się z memem Antifa Jaworzno (dla nieznających pozostaje wujek Google). Nie uważam też, że koniecznie powinno być krótko i zwięźle – wręcz przeciwnie, moje ulubione nazwy w tej branży to Kusi na Kulturę (piękna gra nazwiskiem autora) i Liczne rany kłute – nie ma tu słowa movies a i tak są to bardzo popularne strony, które w pierwszej kolejności kojarzą się z kinem.

Filmawka
Szymon Pietrzak – założyciel Filmawki/zbiór prywatny naszego gościa

Filmawka to trochę inna historia, pierw bowiem mieliśmy nazwę i dopiero później cokolwiek z niej wynikło. I to pytanie o genezę tej nazwy pojawia się zawsze – w audycji radiowej czwórki Kamil Jasieński zapytał, czy tu chodzi o filmową śmiechawkę, czemu Maciej Kędziora musiał natychmiast zaprzeczyć, głupio by było bowiem być tak kojarzonym. Natomiast tata mojej ukochanej zapytał, czy chodzi o filmową zajawkę – i to podobało mi się już bardziej. Natomiast Michał Oleszczyk podczas rozmowy zauważył kiedyś, że Filmawka brzmi prawie jak Filmówka – i myślę, że być może stąd bierze się cała jej chwytliwość. Geneza natomiast jest całkowicie inna i jednocześnie kompletnie nieważna, ale chyba czas żeby po raz pierwszy oficjalnie ją przedstawić. Nie jest tajemnicą, że nasz portal wywodzi się ze środowiska wolnościowego trollnetu, nasza grupa to Jak będzie w akapie? – sekcja filmowa, utworzony od niej skrót JBwA od dawna w internetowym dyskursie czyta się jako jebawka, a dodając do tego różne sekcje, zmienia się pierwszy człon – tak powstała FILMawka, obok chociażby PIŁKawki, GOTawki i setek innych grup polskiego trollnetu. Nie mówimy o tym, bo to dość prosta historia i jednocześnie obdzierająca naszą nazwę z całej magii. Wolimy pozostawić pole do interpretacji nazwy każdemu czytelnikowi z osobna, co często skutkuje naprawdę ciekawymi propozycjami!

Szymonie, dałeś mi naprawdę tyle punktów zaczepienia, że nie wiem od czego zacząć. Historię nazwy tak pięknie przedstawiłeś, że chyba spokojnie mogę przejść dalej. Wspomniałeś o tylu różnorodnych przezwiskach twojej strony, ale zapomniałeś o najważniejszej – konkurencja i hejterzy nazywają was złośliwie Snobawką. Treści, które udostępniacie są mocno niszowe – sporo tu recenzji z różnorodnych festiwali, artykuły nie są o blockbusterach, a o kinie znanym największym kinomaniakom. Nie jest to minus, ale ciężko zachęcić do czytania waszej witryny typowego niedzielnego widza. Ktoś powie, że odtrącacie swoim snobizmem i pewnością siebie. Jak chcecie zachęcić zwyczajnego Kowalskiego, aby jednak zajrzał i coś przeczytał? A może celujecie w bystrzejszych czytelników i kreujecie się na swego rodzaju filmową elitę polskiego Internetu?  Jak  to jest naprawdę?

Nie wiem Janku, czy na dobrą sprawę ktoś nas nazywa Snobawką. Snobawka bowiem to grupka świetnych ludzi znających się na kinie, która działa prężnie na naszej grupce, dostarczając jej członkom codziennie nowych wrażeń, ale to osobny twór niż główna redakcja. Jeśli ktoś nas tak nazywa, to być może ma ku temu powody, ale czy to naprawdę jest coś obraźliwego? Wiadomo, że jako Filmawka staramy się schodzić do najgłębszego podziemia kinematografii, promując młodych twórców, czy obejmując patronatem eksperymentalne, ale wysoce cenione festiwale. Nie mamy jednak żadnego problemu z blockbusterami – za każdym razem dostarczamy przedpremierowe recenzje Disneyowskich hitów i mamy oko na najgłośniejsze premiery Netflixa, czy HBO. Jara nas kino i jeśli niedzielny widz poza oglądaniem filmów, coś o nich czyta, to moim zdaniem znajdzie na Filmawce swoje miejsce.

Filmawka
Screenshot z Radiowej Czwórki – o Filmawce

Brzmi zachęcająco! Może tą odpowiedzią przekonasz w końcu niedowiarków i prędzej czy później zajrzą na stronę. Ale właśnie – główna redakcja. Z tego co zdążyłem zauważyć, zebrałeś tam pokaźną drużynę nie do końca znanych nazwisk. Większość z nich nie jest nawet po studiach, jednak ręczysz za nich! Dlaczego? Co ich wyróżnia i jak zdobyli swoje miejsce w szeregach Filmawki?

Od pół roku trzymamy się w praktycznie takim samym składzie. W tak krótkim okresie przeszliśmy razem już na tyle sporo, że moja intuicja w dobieraniu ludzi miała wystarczającą ilość prób i najwidoczniej nie zawiodła. Oczywiście, nie każdego członka redakcji zaciągnąłem osobiście – ale gdy ktoś zaufany napisał mi, że powinniśmy postawić na daną osobę, starałem zawsze pochwycić ten pomysł. I jeszcze nigdy się na nikim nie zawiodłem. Tak naturalnie zebrało nas się przyjemne grono i faktycznie ręczę dziś za każdego. Każdy z osobna to nadzwyczajne indywiduum. Wielu z nich wbrew temu co napisałeś, było już wcześniej swoistymi celebrytami naszej społeczności. Niektórzy próbowali wcześniej prowadzić swoje blogi filmowe. Każdy ma swojego ulubionego reżysera, swój ulubiony gatunek i nurt w kinie – o każdym członku redakcji mógłbym opowiadać ci osobny wywiad rzekę, bo darzę ich niesamowitym szacunkiem i jeśli mam być szczery, to moja miłość do kina jest sumą wypadkową każdego z nich. Eric Fromm powiedział kiedyś, że Jesteście interesujący, bo się interesujecie – myślę, że właśnie to tutaj działa, jeśli dostrzegam u kogoś tę iskrę, natychmiast chciałbym żeby znalazł się u nas. Wiadomo, że po drodze jest rekrutacja, gdzie każdy członek redakcji ma szansę się wypowiedzieć o kandydaturze. Trzeba przecież pamiętać, że stawiamy na stylistykę wypuszczanych artykułów i recenzji, więc jeśli dostaniemy niechlujnie napisanego maila, odrzucamy tekst z góry.

Ten cytat o Frommie znam i ja; jeśli w pełni oddaje to, co sądzisz o redakcji Filmawki, pozostaje pytanie: Kiedy osiągniecie sukces na miarę Filmwebu? (śmiech). Redakcja jest przemyślana, panujesz nad tym pieczę i chwała Ci za to. Opowiedz mi coś o atmosferze, jaka panuje w waszej społeczności. Wspólnocie, która posiada osoby o różnych gustach, charakterach, cechach. Grupie, w której najmłodszy członek ma ile? Siedemnaście lat? Często taki rozrzut wiekowy może wprowadzać konflikty, utrudniać pracę i wspomniane dogadywanie się. Ty jednak jesteś nad wyraz pozytywny. Z czego to wynika?

Od początku dawałem jednak jasno do zrozumienia, że przede wszystkim każdy z osobna musi się znać, dogadywać i stawiać na siebie nawzajem. To trochę banalne, ale dziś działamy w bardzo rodzinnej atmosferze. Znamy swoje wady, staramy się zawierzyć je innym i dzięki odpowiedniemu balansowi, pomiędzy dystansem, a ciężką pracą, staramy się indywidualnie rozwijać. Nie zliczę wielu codziennych inspiracji od tych ludzi i mam wrażenie, że oni też te inspiracje dostrzegają. A czy przeszkadza nam, gdy ktoś wypomina średnią wieku? Pamiętam, że trochę przeżywaliśmy pasek w TVP, w którym zostaliśmy nazwani portalem licealistów – dziś piszą do nas dystrybutorzy, którzy chcą dotrzeć do młodszej widowni. Myślę, że to jest nasza główna siła. Idziemy z trendami i mamy świetny kontakt z naszym community – czego chcieć więcej?

Filmawka
Zastępca Redaktora naczelnego – Maciej Kędziora/Quadrans Qltury, TVP 3

William Faulkner napisał, że kłopoty, irytacja, trochę frustracji potrzebne jest ludziom dla wyostrzenia ducha, zahartowania go. W szczególności artystom – może tego typu pasek był jedynie kolejnym zimnym kubłem wody i zainspirował was do ciągłego działania? Pokazania, iż nie jesteście jedynie bandą licealistów prowadzących swoją stronkę?

W takim razie poproszę o więcej takich zimnych kubłów wody – bo choć myślę, że nie unikniemy szufladkowania, to niesamowitą przyjemność sprawia nam wywoływanie wśród ludzi dysonansu, czy wywracanie dyskursu. Ludzie, którzy chcą nazywać nas bandą licealistów, mogą to robić, daleko nam przecież od korporacji, ale będą oni musieli również zaakceptować troszkę odświeżoną definicję słowa licealiści, bo niesiemy nową jakość.

Liczni nazwą Cię zbyt pewnym siebie, egocentrykiem chełpiącym się jakością swojego produktu. Ja tu jednak widzę tak zwaną znajomość własnej wartości i bardzo mnie cieszy, że z taką swobodą i brawurą wypowiadasz się o Filmawce. W sumie, dlaczego mnie to dziwi – tak jak mówiłeś, byliście zarówno w TVP, jak i Czwórce. Współpracujecie z różnymi dystrybutorami (np. Gutek Film), patronowaliście festiwal Ars Independent. Jak wspominasz każdą z poszczególnych inicjatyw? Wszystko poszło jak z płatka, a może któreś pozostawiło Ci w ustach niesmak – chociażby napomknięty pasek?

Z inicjatywami zawsze ruszamy tylko jeśli mamy na to prawdziwą zajawkę — zaczęło się od łódzkiego Kapitularza, na którym zorganizowaliśmy polską premierę rumuńskiego horroru nowej fali Be my cat: a film for anne, oraz poprowadziliśmy panel dyskusyjny o kinie kampowym. Jeśli widzimy, że gdzieś mamy możliwość pod płaszczykiem Filmawki promować kino, lub inicjatywy którymi się jaramy, to o to zabiegamy. I jak dotąd nie napotkaliśmy żadnych oporów, a raczej jesteśmy tam mile widziani, to naprawdę budujące. Podobnie ciepłe relacje mamy z dystrybutorami — a to bardzo ważne, bo przecież nasi krytycy nieraz nie zostawiają na filmach suchej nitki, to mogłoby kogoś urazić, ale na szczęście tak się póki co nie stało. Dzięki temu, mamy chociażby taką przyjemność jak ostatni wywiad z Gasparem Noé, gdzie Gutek Film zaprosił nas z wielkim entuzjazmem. Jestem im za to naprawdę wdzięczny, bo dzięki temu mamy coraz ciekawszy content. Jeśli natomiast chodzi o czwórkę czy TVP — udało nam się medialnie zaprezentować, to naprawdę ważne bo trochę nas jako portal weryfikuje. Fajnie, że ludzie mogą nas również kojarzyć po twarzach i głosach, a nie tylko nazwiskach, to chyba jeszcze mocniej zacieśnia to community. Choć tak naprawdę najważniejsze są spotkania na żywo, na rożnych festiwalach w przeróżnych sytuacjach.

Filmawka
Redaktor Kamil Walczak rozmawiający z twórcą najnowszego arcydzieła – filmu Climax/materiały Filmawki

No właśnie, jak to jest z tymi wszystkimi festiwalami. Ludzie rozpoznają was, zagadują, wiedzą czym jest Filmawka i kto jest kim? Przytocz jakieś wspomnienie odnośnie ostatnich imprez na których byłeś, coś, co zapadło Ci w pamięci aż do dziś.

Naprawdę masa ludzi kojarzy Filmawke. Na festiwalach zawsze poznajemy kogoś nowego albo poznajemy osobiście kogoś, kogo kojarzy się z grupki. Dla mnie osobiście najbardziej ujmujące są momenty, jak widzę, gdy ludzie totalnie sobie nieznani zgadują się na wspólne filmy, zajmują sobie nawzajem miejsca, czy wychodzą wieczorami na piwo! Sam nie tak dawno byłem anonimowym członkiem grupy i cały czas utrzymuje kontakt z ludźmi, których dzięki Filmawce poznałem na moich pierwszych Nowych Horyzontach. Nie mówiąc już o tym, że w takich okolicznościach poznałem miłość swojego życia.

Ciekawym jest też to, że jak porównaliśmy ile osób udzielało się w poście dotyczącym tego festiwalu rok temu, a ile w tym roku, to byliśmy w niemałym szoku. Dobrze widzieć, że Filmawka ewoluuje wspólnie, jak jeden organizm. A z takich szybkich interakcji z ludźmi, to zawsze fajnie jak wolontariusze pracujący przy festiwalach dają Ci jakoś szybko znać, że znają Filmawke, albo na przykład wpuszczą gdy spóźnisz się na seans (śmiech). Serdecznie ich z tego miejsca pozdrawiam!

Filmawka
Skład Filmawki w swoim żywiole/Fot. Piotr Czerwik

Festiwale zrzeszają, można poznać na nich masę wspaniałych osobowości – super, że i Filmawka ma czasem swoje pięć minut sławy. Szymonie, kończąc naszą rozwijającą rozmowę: plany na przyszłość, kolejne projekty. Możemy spodziewać się czegoś równie mocnego, jak wywiad z Gasparem, czy aktualnie chwila przerwy wam nie zaszkodzi?

Wątpię, czy moglibyśmy sobie zrobić przerwę, nawet gdybyśmy chcieli. Na szczęście, jest u nas coraz więcej chęci i zapału. Szykujemy teraz parę dużych i ciekawych projektów i mam nadzieję że wszystkie uda nam się w pełni zrealizować. Ale z tak wspaniałą drużyną i jeszcze wspanialszą społecznością, nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości.

Czekam na efekty Waszej pracy. Bardzo dziękuję za rozmowę!

Również dziękuję!

Serdecznie zachęcamy do odwiedzenia Filmawki!

 

Sprawdźcie również: O tym, jak Arctic Monkeys wydali brawurowy krążek, ratując przy tym brytyjskich słuchaczy

Sprawdźcie również: Ze wszystkich znajomych twarzy, najmniej pamiętam własną 

 

Zdjęcie tytułowe: Fot. Tymoteusz Staniek

Jan Tracz

Niesforny pasjonat kultury to po pierwsze. Aktualnie pisze o filmie na portalu Film.org. Publikował na Movies Roomie i Filmawce, a niektóre prace na Filmwebie; bawi się w dziennikarstwo i współpracuje z ludźmi z branży. Uwielbia muzykę, co jakiś czas sięga po kolejne wydawnictwa — od alternatywy, po zwykłego rocka i pop. Zamiłowany w historii i literaturze, nie zdzierży dnia bez książki. Co oprócz tego? Powoli poznaje świat psychologii, jak również jest wielkim fanem tenisa ziemnego. Chodzi w lenonkach, nawet kiedy nastaje noc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *