Fenomen amerykańskiej kultury w krzywym zwierciadle

W obecnych czasach amerykańskie obyczaje i zwyczaje społeczne przyjęły się jako stereotypowe dno kultury, pełne kłamstw, obłudy i braku dobrego smaku. Chociaż tego ostatniego nie można im odmówić, tak z pewnością są uważani za fałszywych poprzez pryzmat wizerunku ich kultury, wykreowany przez Hollywood i amerykańskie seriale telewizyjne. Mało osób o tym wie, ale USA wypuściło swoją własną książkę o etykiecie, a nawet dwie. Pierwsza, która jest uważana za tą właściwą, została napisana w 1922r. przez Emily Post, chcącą dogłębnie poruszyć temat amerykańskiego savoir-vivre. Dzisiaj obowiązuje jej już 18. edycja, co tylko pokazuje, jaki ten kraj kładzie nacisk na zasady dobrego wychowania. Po prostu robią to trochę inaczej niż Europejczycy.

Emily
Emily Post, 1890r./marthastewart

Gdy przyjedziemy do USA, pierwsze, co nas uderzy, to zwroty grzecznościowe. W kulturze amerykańskiej rozmowy głęboko zakorzeniony jest tak zwany small talk, coś w stylu naszej gadki-szmatki. Są to wymienione uprzejmości, nawet podczas kupowania dżemu w sklepie. Najczęściej funkcjonują zwroty Jak się masz?, Ładna dziś pogoda oraz Widziałeś ostatni mecz rugby/baseballa/hokeja? Przy czym, uwaga, zawsze na zwrot Jak się masz? musimy odpowiedzieć Dobrze. A Ty?. Amerykanin nie oczekuje innej odpowiedzi niż potwierdzenia naszego ogólnie pojętego dobrobytu. Sam też inaczej nie odpowie, bo po co ma psuć komuś innemu dzień? Jak powie, że mu matka umarła w zeszły piątek, to rozmówca zasmuci się, zamyśli i wychodząc, wciąż zadumany może wpaść pod samochód, a tego przecież nie chcemy.

Amerykanie chcą tym sprawić wrażenie narodu otwartego, życzliwego i chętnie akceptującego nowych ludzi, co jest dość sporą ironią zważając na to, jakie poglądy ma obecny Prezydent USA. W przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii, na przykład uśmiechanie się do nieznajomego na ulicy w Ameryce nie spotkałoby się z całkowitą dezorientacją; jest absolutnie do przyjęcia. To jednak po prostu uprzejmy i grzeczny gest, który nie wymaga głębszej analizy.

Prezydent USA
Jedno trzeba mu przyznać – Donald Trump ciągle się uśmiecha/imgfilp

Kolejną ważną rzeczą są kontakty biznesowe. Kontakt wzrokowy jest obowiązkowy podczas wszystkich spotkań i odzwierciedla pragnienie otwartości. Wymagany small talk, który tutaj potrafi jeszcze zaczepić o pochwały firmy, ale innej niż własna. W ten sposób Amerykanie dbają, by nikt nie poczuł się obrażony. Obywatele są znani ze swojego prostego (do pewnego stopnia) prowadzenia biznesu. W niektórych kulturach można uważać to za nieuprzejme, ale w USA jest to całkowicie normalne. Ten kraj zbudowano na kapitalizmie, który, chociaż obecnie odrobinę przygasły, dalej jest w ich mentalności jako sposób na biznes dla prostego człowieka. Przy pierwszym wprowadzeniu nierzadko pojawia się nagłe pytanie: Co robisz? Amerykańska etyka pracy oznacza, że ​​osąd charakteru opiera się w dużej mierze na profesji; praca, którą wykonujesz i twoja tożsamość są nierozerwalnie związane w oczach Amerykanina. Mówiąc pół żartem, pół serio niektórzy potrafią też oceniać kogoś na podstawie ilości długów, jakie posiada, co nieraz jest ich rzeczywistą wizytówką.

USA
Również kapitalizm stał się wizytówką całych Stanów Zjednoczonych/forsal.pl

Rozmawiając o kulturze Ameryki Północnej, nie sposób nie wspomnieć o ich tradycji, którą wbrew pozorom mają. Może nie tak bogatą, jak nasza, ale zawsze jakąś. Jak na ponad dwieście lat historii, to całkiem dobrze pielęgnowała swoją historię. Święto Dziękczynienia i 4 lipca są znane na całym świecie, ale są też inne osobliwości, które składają się na amerykańską kulturę. Na przykład głosowanie w wyborach prezydenckich odbywa się zawsze we wtorek, a konkretniej pierwszy wtorek po pierwszym poniedziałku w listopadzie. Czyli tak naprawdę mamy do wyboru najwcześniej 2, a najpóźniej 8 listopada. Za to Dzień świstaka, tak rozsławiony przez film o tym samym tytule w reżyserii Harolda Ramisa wypada 2 lutego. Opowieść ludowa głosi, że gdy świstak wyjdzie z nory 2 lutego, a będzie dzień pochmurny, to wiosna nadejdzie wcześniej. Jeżeli jednak będzie słonecznie, to cofnie się pod ziemię, a zima potrwa jeszcze 6 tygodni. Ale i tak najhuczniej obchodzone są Dzień Niepodległości i Thanksgiving day.

Częścią kultury Stanów Zjednoczonych jest także jedzenie, ale nie skupię się tutaj na samych potrawach. Bardziej interesujący jest tutaj ich podejście do jedzenia. Amerykanów można podzielić na dwa sposoby: na tych, którzy kultywują tradycję posiłków oraz tych, którym kult jedzenia jest obcy. Pierwsi bardzo często mają korzenie włoskie, a w domu króluje wspólny posiłek i wystawne obiady, które zrekompensowane są za to ubogą kolacją. Nie wszystkie cechy są typowo europejskie, na przykład nietaktem jest sięgnąć po sól czy pieprz. Zazwyczaj używa się sformułowania Czy możesz podać mi…, nawet, jeżeli dana przyprawa lub coś innego jest w zasięgu naszej ręki.

Obraz
The First Thanksigiving – Jean Leon Gerome Ferris, 1899 rok

Dzieci muszą najczęściej poprosić o pozwolenie na odejście od stołu, jeżeli skończą wcześniej. Zgoła inny obraz możemy zobaczyć u Amerykanów, którzy mają korzenie w Europie Zachodniej i Środkowej. Ci są typowymi pragmatykami, którzy jedzenie traktują jako obowiązek, który należy wypełnić możliwie jak najszybciej. Nie lubią gotować i często zamawiają posiłki do domu, co w niektórych stanach jest nawet tańsze niż kupienie składników samodzielnie. Ich obiady mają miejsce najczęściej w pracy, z dala od rodziny.

Kulturze USA na pewno nie można odmówić ekspansywności, jej nachalności i wszechobecnej komercji, co niejednokrotnie doprowadziło Europejczyka do białej gorączki. W tym ich całym przejaskrawionym kiczu znajdziemy jednak odrobinę uroku. Jest to czasem tak absurdalne i tak nierealistyczne, że aż ciekawe i niesamowite. Z pewnością są oni narodem o wysokiej kulturze osobistej, dobrze wychowanym i obytym. Chociaż to w sumie generalizacja, i tak wszystko wynosi się z domu.

Sprawdźcie również: Ameryka nie istnieje, czyli o pozorach słów kilka 

Sprawdźcie również: Pad Thai z domieszką Buddy, czyli trochę o Tajlandii 

 

Zdjęcie tytułowe: mglmarchitects.com

 

 

Avatar

Maciej Jakubik

Zapalony podróżnik głodny przygód. Lubi dobre jedzenie i tanie wino, nie pogardzi droższym. Uwielbia oglądać po raz n-ty Nietykalnych. Pasjonuje go ciężka muzyka oraz biografie. Nie wyjdzie z domu bez słuchawek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *