„(…) and Europe will be stunned”

Przy zejściu do piwnicy warszawskiej Zachęty możemy zobaczyć neonową przepowiednię: (…) i zadziwi się Europa. I będzie zszokowana tak, jak w roku 1945, gdy cały świat ujrzał wojenne zezwierzęcenie jej dzieci; i  jak w roku 1990, kiedy Agnieszka Holland wprawiła ją w dodatkowe zakłopotanie, przypominając, że za fasadami barokowych pałaców kryją się najbardziej pierwotne instynkty – należałoby dopowiedzieć.

Zagrajmy w 30 sekund.  Wasza kolej. Hasło – Europa. Czas start!
Ruiny Forum Romanum, wyśmienita kuchnia, Boska Komedia Dantego, gargulce na dachu Katedry Notre Dame, hasła wolności i równości, wspólnota…  Europa, Europa… – powtarza reżyserka. Uśmiecha się przy tym trochę cynicznie, a trochę z pobłażaniem i kpi z tych skojarzeń już w tytule filmu. Wie, że motywacje takie jak tożsamość narodowa, bądź normy moralne i obyczajowe – znamiona cywilizacji – wobec instynktu przetrwania nabierają marginalnego, trzeciorzędnego znaczenia. I choć wcale nie pragnie się dzielić tą – tak smutną przecież – wiedzą, z poczucia obowiązku wykłada ją widzowi.

Kadr z filmu Europa, Europa

Ich war Hitlerjunge Salomon

Sally opowiedział światu swą historię z okresu II wojny światowej dopiero w 1989r. W autobiografii opisał m.in. udział w walkach z Rosjanami na froncie wschodnim oraz naukę w elitarnej akademii Hitlerjugend w Brunszwiku. Nie byłby to zatem w żadnej mierze życiorys zadziwiający dla niemieckiego chłopca urodzonego w latach 20. gdyby nie jeden mały drobiazg – Salomon Perel był Żydem. W zasadzie jednak równie dobrze można by go nazwać Niemcem, Saksończykiem, Polakiem, bądź po prostu – i byłoby to chyba określenie najbardziej trafne – Europejczykiem. Choć i tego miana zrzekł by się bez żalu.

Na razie jesteśmy jednak jest rok 1939, a rodzina Perelów od czterech lat prowadzi dobrze prosperujący interes w przemysłowej Łodzi. Sytuację zmienia inwazja III Rzeszy, która zmusza Salomona (Marco Hofschneider) i jego brata – Izaaka (René Hofschneider)- do wyjazdu na wschód. Podczas podróży ich drogi rozchodzą się, a Sally trafia do komsomolskiego sierocińca w Grodnie, gdzie po raz pierwszy ujawnia się tkwiący w nim „geniusz pragmatyzmu”.  Chłopiec, zdany sam na siebie, szybko orientuje się, jakie korzyści może przynieść mu wyrażanie poparcia wobec radzieckich władz i zyskuje sympatię opiekunów oraz nadzwyczajne przywileje. Adaptacja  komunistycznego światopoglądu to jednak tylko rozgrzewka przed tym co czeka go później. Sally trafia bowiem w ręce niemieckich żołnierzy, zaś jego jedyną szansą na przetrwanie staje się utrzymywanie ich w przekonaniu, że jest Aryjczykiem.

Europejski tygiel kulturowy

Razem z bohaterem wędrujemy zatem z Peine, przez Polskę i Rosję, by następnie powrócić do Saksonii. Na każdym etapie podróży uderza nas zaś tak charakterystyczna dla Starego Kontynentu różnorodność obyczajowa, etniczna i językowa, do której po pewnym czasie zaczynamy się przyzwyczajać. Mamy zatem – zgodnie z intencją reżyserki, która zadbała m.in. o to, by Niemcy nie mówili z brytyjskim akcentem, a Rosjanie dziwnie powyginaną, gardłową angielszczyzną – szansę wczuć się w sytuację Sally’ego, zatopionego w owym niezrozumiałym, groźnym tyglu, którego stanowi przecież integralną część. Europa to ja – mógłby, a wręcz powinien rzec.

Kadr z filmu Europa, Europa

Geniusz pragmatyzmu

Używając tego sformułowania wobec Sally’ego musimy pamiętać jednak o tym, że nie mamy w jego przypadku do czynienia z cynicznym socjopatą, lecz dojrzewającym, zagubionym chłopcem. Chłopcem, który desperacko poszukuje wsparcia dorosłych, przeżywa pierwszą miłość i pragnie aprobaty rówieśników. Perel nie jest zatem geniuszem pragmatyzmu, to geniusz tkwi w nim; ten niesamowity mechanizm – bezwzględny, nieodrodny instynkt samozachowawczy. Żądza przetrwania, na którą możemy liczyć nawet wtedy, gdy nie możemy liczyć sami na siebie. Zezwierzęcenie? Może. Ale bunt przeciwko teorii Darwina przerobiliśmy już w drugiej połowie XIX wieku i nie ma sensu do tego wracać. Podobnego zdania zdaje się być sama Agnieszka Holland, która aż do końca pozostaje wstrzemięźliwa w ocenie postępowania Sally’ego.  Reżyserka nie czyni zatem z filmu zjadliwego pamfletu, wieszczącego zagładę zachodniej cywilizacji. Raczej z rezygnacją wzdycha : Taka właśnie jest Europa. Europa, Europa…

Kadr z filmu Europa, Europa

Gdy wreszcie odkryje ona prawdę o samej sobie, zgodnie z zapisaną na ścianie warszawskiej galerii sztuki współczesnej przepowiednią, zadziwi się bardziej niż kiedykolwiek przedtem

Sprawdźcie również: Ze wszystkich znajomych twarzy, najmniej pamiętam własną 

Sprawdźcie również: Magia Przyjaciół? Krótka opowieść o tym, jak zabiłam lata ’90 

 

Obrazek wprowadzający: Widok instalacji Yael Bartana „… i zadziwi się Europa”, fot. Ilya Rabinovich

Natalia Nieróbca

Natalia Nieróbca

Współtwórczyni Culture Café. Jej największą pasją są podróże. Od czasu do czasu organizuje spontaniczne wypady do różnych ciekawych miejsc w Europie. Wielbicielka żeńskich końcówek wyrazów, sztuki nowoczesnej oraz filmów Sally Potter. Interesuje się także historią i polską poezją śpiewaną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *