„A ja nie wrócę już” – Ralpha Kamińskiego Pożegnanie z m o r z e m

Po dwóch latach od wydania debiutanckiej płyty pt. Morze, 7 grudnia 2018r. w Teatrze Palladium Ralph Kamiński zakończył pewien etap w swojej karierze. Warszawski koncert stanowił zwieńczenie trasy koncertowej, podczas której po raz ostatni – jak zapewnia artysta – mogliśmy usłyszeć kawałki takie jak Zawsze, czy Podobno. Było trochę sentymentalnie i kolorowo, a w powietrzu unosił się brokat. I choć Morze to już historia, jest to z pewnością historia świetnie zakończona.

Piątkowy koncert stanowił tak naprawdę bardzo osobisty, muzyczno-wizualny performance. Muzyka nie zdominowała widowiska, lecz idealnie komponowała się z opowieściami Ralpha, dotyczącymi drogi, którą przeszedł od czasu występu w X-factorze w 2012 roku (będącymi całkowitym przeciwieństwem standardowej konferansjerki) oraz elementami teatru i tańca. Wspomnienia o tym widowisku z pewnością sprawią, że fani z niecierpliwością będą wyglądać kolejnej płyty.

Zdjęcie pochodzące z Instagrama Ralpha Kamińskiego, wykonane podczas koncertu 7 grudnia 2018r.

Ralph nie zostawił nas jednak z uczuciem niedosytu. Podczas ponaddwugodzinnego koncertu wykonał wszystkie najbardziej znane utwory, począwszy od otwierającej występ energicznej aranżacji Meybick Song.  W dalszej kolejności usłyszeliśmy kilka nastrojowych ballad (Jan, Lato bez Ciebie) i mniej znanych perełek takich jak Mój Hymn o Warszawie ( Wkur mnie Warszawo\ Ko Cię Warszawo\ Wiasz mnie Warszawo\Cham Cię Warszawo – nic dodać, nic ująć!). Największe emocje – z czego żartował ze sceny wokalista – wzbudziły jednak jego pierwsze single – Podobno oraz zagrane na bis Zawsze.

Na uznanie zasługuje także ogrom pracy włożonej w przygotowanie całego widowiska przez członków MBBITW ( My Best Band In The World, zdaniem Ralpha: konglomerat talentów, stylów, osobowości i różnych muzycznych światów połączonych w jeden projekt). Szczególne brawa należą się zaś Agnieszce Bigaj, która nie tylko akompaniowała wokaliście na pianinie, ale także wspólnie z nim wykonała piosenkę I znów.


Należy także wspomnieć o charakterystycznym sposobie prowadzenia koncertu przez Ralpha. Historie, które przytacza pomiędzy piosenkami, dotyczące procesu powstawania poszczególnych kawałków często dotyczą sfery bardzo osobistej i stanowią integralną część widowiska, a nie jedynie słowny przerywnik pomiędzy utworami. Ze względu na szczególny, pożegnalny charakter piątkowego koncertu, zostały one dodatkowo wzbogacone o – nieraz bardzo wzruszające – opowieści dotyczące drogi, którą przebył w związku z wydaniem Morza.

Piątkowy koncert stanowił zatem zamknięcie pewnego etapu w twórczości Ralpha Kamińskiego, o czym mówił sam wokalista. Etapu, który zapoczątkował występ w niewielkim klubie, na który przyszło zaledwie 20 osób, a zwieńczyło muzyczno-taneczno-teatralne widowisko w warszawskim Palladium. Jest to jednak – jak zapewniał – zamknięcie twórcze, krok na drodze do dalszego rozwoju. Nie pozostaje nam zatem nic innego jak opić to gorzką herbatą z wielu herbat i – jeśli mieliśmy szczęście znaleźć się na finałowym koncercie trasy Pożegnanie z m o r z e m -, pogratulować sobie dobrze spędzonego piątkowego wieczoru.

Sprawdźcie również: O tym, jak Arctic Monkeys wydali brawurowy krążek, ratując przy tym brytyjskich słuchaczy

Sprawdźcie również: Recenzja najnowszej płyty The Dumplings

 

Zdjęcie tytułowe : Kadr z teledysku do piosenki Morze

 

Natalia Nieróbca

Natalia Nieróbca

Współtwórczyni Culture Café. Jej największą pasją są podróże. Od czasu do czasu organizuje spontaniczne wypady do różnych ciekawych miejsc w Europie. Wielbicielka żeńskich końcówek wyrazów, sztuki nowoczesnej oraz filmów Sally Potter. Interesuje się także historią i polską poezją śpiewaną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *