Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy! – Małomiasteczkowy pozamieniał mi noce w dnie

Spostrzegawczy pewnie zauważyli przed kliknięciem w link, że tytuł tej recenzji wiąże się z jednym z moich ulubionych polskich albumów zespołu Hey. Nie bez powodu o nim napomykam, wrażliwość Podsiadło skojarzyła mi się od razu z tą Nosowskiej; nie dorównuje jej, ale młodzieżowo-artystyczna percepcja Dawida zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Do tego Nie kłami wydźwiękiem przypomina mi duet Stygnę/Boję się o nas z właśnie tej płyty. Ta składowa paru nawiązań i skojarzeń uzmysłowiła – mnie, indie popowego sceptyka, niewierzącego w jakość zeszłorocznej Podsiadłomanii – że to, co uwielbiane przez wszystkich, może być uwielbiane i przez niedowiarka.

Nie mam punktu odniesienia do poprzednich albumów muzyka znad Wisły, ale postaram się podołać wyzwaniu. Na samym początku uderzył mnie fakt, iż Małomiasteczkowy podchodzi pod swoisty concept album; gorzką historię zagubionego piosenkarza przedstawia dziesięć całkiem zróżnicowanych i pesymistycznych utworów, ciężko tu doszukiwać się radosnego przysposobienia Trójkątów i Kwadratów. Płyta nie napawa optymizmem, a całą marketingową otoczkę – uśmiechnięty autor, kolorowe zdjęcia – mogę nazwać jedynie rodzajem autoterapii, bo jego trzeci krążek sugeruje, jakoby Podsiadło przeżył w ostatnich latach emocjonalne piekło.

Dla mnie najbardziej uderzający okazuje się chyba ten krzyk Dawida, niesłyszalny, ale wyczuwalny w każdym utworze. Krzyk niezrozumianego człowieka, którego nie tylko przytłoczyła cena sławy (o tym są Trofea, personalne rozliczenie z własnym zachowaniem i medialnym rozpoznaniem), ale i każda z miłostek jaką napotkał, sytuacji, gdzie pomimo zaangażowania zostawał z niczym. Małomiasteczkowy ujawnia się zatem jako najpotężniejsza polska gorycz wyznania minionego roku. Cóż, całkiem niezły bagaż wspomnień ma ten nasz młody wąsaty muzyk.

Nie jest to jedyna produkcja z tego typu wzniosłym żalem i rozrachunkiem (dostaliśmy w 2018 przykładowo wybitny Twentytwo in Blue – lingwiści zwrócą uwagę na wymowność tytułu – stylizującego się pod lata ’70 zespołu Sunflower Bean, a także równie przytłaczającego God’s Favorite Customer autorstwa Fathera Johna Misty’ego), ale ona okazuje się wyjątkowa jeśli mówimy o prostocie i formie przekazu. Zaczyna się niezobowiązująco, aczkolwiek frapująco – Cantate Tutti jest szaleńczą zabawą treścią i formułą przechodzącą powoli w Dżins, utwór o tak zwanym love affair, tekstowo bardzo przypominający te piosenki z lat ’80, co je śpiewały hairy bands typu Van Halen i Bon Jovi; całość tutaj subtelnie zamyka się w pięciu minutach, nadrabiając zarówno wokalnie, jak i kompozycyjnie.

A gdy wypuszczę cię z rąk
Z rąk, z rąk
Bo przecież musisz uciec stąd, stąd
Chociaż obiecaj jedno
Choć, choć
Że przy nim będziesz więdnąć

Chociaż ostatecznie na związek nas nie będzie stać
I złamiemy sobie serce
Niech skradziony weekend trwa

Specjalnie recenzuję Małomiasteczkowego po paru miesiącach, by sprawdzić, czy hype i zachwyt powstałe w wyniku wydania dwóch niezmiernie popularnych singlów (Małomiasteczkowy i Nie Ma Fal) były gwarantem jakości, czy wynikiem swawoli i chwili lenistwa słuchaczy. Prawda leży bliżej tej pierwszej tezy, są to wyborne i wciągające utwory, porywają lekkością, przemyślane do samego końca; malkontenci nazwą je radiowymi, ale co z tego! Nie wymagajcie tu poezji na miarę triumfującego Sufjana Stevensa. Spodziewajcie się zaś takich romantycznych wierszy powyżej poziomu prezentowanego przez XXI-wiecznych artystów.

Natomiast najpiękniejszą perłą okazało się Nie kłami, przedostatni utwór na różowym albumie. Podsiadło buduje nam tu koszmarnie duszny klimat, a co za tym idzie, powstała duchota udziela się nawet mniej podatnym na melancholię słuchaczom. To połączenie każdego z elementów wspomnianych w poprzednich piosenkach, a Dawid nie bierze jeńców, z rozgoryczeniem i załamaniem śpiewa jak nigdy, tworząc przy tym najwspanialszą kompozycję na najnowszej płycie. Sama opowiedziana historia może wydawać się nierealna, podmiot uzewnętrznia się jako naiwne dziecko nieumiejące poradzić sobie z podstawowymi dziewczęcymi amorami. Czy autor tak mądrych tekstów może mieć aż takie problemy w relacjach i angażowaniu się? W tym całym autobiografizmie nie stara się być sarkastyczny, kęsa jadem w samego siebie, a ostatnia – niby inspirująca Matylda – w żadnym stopniu nie pomaga. Dawid Podsiadło wykrzykuje: Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!

To nigdy nie powtórzy się
Nie będę ciebie szukał w niej
Nie blokuj kiedy chciałbym przejść

Nie będzie dzisiaj zdjęć
To nigdy nie powtórzy się
Więc warto tracić czas na sen
I proszę tylko nie budź mnie
Niech będzie tak jak jest

Nie kupuję wydźwięku Matyldy i przestrzelone jest dla mnie umiejscowienie jej na samym końcu. Po smętnym i tęsknym Nie kłami kompletnie nie potrafię się wczuć w tę niby wesołą nutę o hejcie, która kończy się wiarą w lepsze jutro. Inny słabszy moment płyty to LIS, pozornie wszystko w nim współgra, ale nie umywa się do poziomu pozostałych tytułów; taki typowy zapychacz – Podsiadło wiedział, że największym fanom i on się spodoba, ja go jakoś mniej poczułem. Jeszcze Co mówimy ? odbiega z lekka od obranego przez artystę kierunku i gdzieś do połowy mnie nużył, ale pierwszorzędna i uzależniająca końcówka (Może w noce pozamieniaj mi dnie/Może w noce pozamieniaj mi dnie/Może wtedy w końcu pokocham cię!) zrekompensowała mi niemrawy początek.

Podsiadło
Promocyjne zdjęcie albumu Małomiasteczkowy/spidersweb.pl

Dawid Podsiadło pozamieniał mi noce w dnie i jego album Małomiasteczkowy stawiam wysoko w moim ubiegłorocznym plasowaniu; nie jest on indywidualnym wyborem na nagranie roku, ale pewnie czwartą/piątą pozycję w rankingu zajmie. Będę do niego wracał, już to wiem. Pewnie wtedy, gdy będzie za mało dnia w moim życiu. W takich momentach ta płyta znajduje i praktyczne zastosowania.


Artysta: Dawid Podsiadło

Album: Małomiasteczkowy

Gatunek: Indie Pop

Rok wydania: 2018

Wytwórnia: Sony Music Poland

Najlepsze utwory: Nie kłami, Nie Ma Fal, Dżins, Najnowszy Klip

Ocena: 8/10


Sprawdźcie również: O tym, jak Arctic Monkeys wydali brawurowy krążek, ratując przy tym brytyjskich słuchaczy
Sprawdźcie również: Recenzja najnowszej płyty The Dumplings: Raj

Open in Spotify

 

 

Zdjęcie tytułowe: Promocyjna fotografia Podsiadło i zdjęcie okładki płyty Małomiasteczkowy/Internet

Avatar

Jan Tracz

Studiuje filmoznawstwo na uczelni King's College w Londynie. Aktualnie pisze dla Film.org.pl. Współpracuje z portalem Movies Room, publikował dla Filmawki. Kupuje w kinie wszystko, co jest choć trochę ckliwe, przegadane lub osobliwe. Nie pogardzi zabawą formą i łączeniem gatunków albo dobrym akcyjniakiem. Fan stylistyki Daviesa, opowieści Linklatera, humoru Allena, klasyki Wildera, a nawet oniryzmu Felliniego. Czasem poszukuje w filmie melancholii na miarę książek Conrada i Faulknera. Największy fan "Dumy i uprzedzenia" na świecie. Od niedawna zachwyca się musicalami, a przy okazji świetnie się bawi na dusznych horrorach. Czechofil, audiofil i entuzjasta tenisa. Uwielbia wywiady, rozmowa z ludźmi to dla niego sama przyjemność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *