Co skrywa przyszłość? #1 – Kongres Futurologiczny

Tylko głu­piec i kana­lia, lek­ce­waży geni­ta­lia, bo naj­bar­dziej jest dziś modne, rekla­mo­wać czę­ści rodne! – pisał twórca pol­skiego Matrixa, wybitny futu­ro­log, Sta­ni­sław Lem. Czy wszech­obecny w Kon­gre­sie Futu­ro­lo­gicz­nym humor to jedy­nie żart czy raczej samo­ist­nie speł­nia­jąca się prze­po­wied­nia z lat 70.? Na początku nowego cyklu o moty­wach w literaturze science-fiction chcę prze­pro­wa­dzić was przez dzieło, bo ina­czej tej książki nazwać nie potra­fię, które zachwyca, bawi, prze­raża i zaska­kuje. Prze­waż­nie robi to wszystko na raz.

Jak Lem pora­dził sobie z przed­sta­wie­niem uto­pij­nej wizji przy­szło­ści, w któ­rej każdy chcąc czy nie chcąc ćpa i pro­wa­dzi hedo­ni­styczny styl życia? Od autora dosta­jemy w pakiecie pro­ro­czą wizję zama­chu na papieża Jana Pawła II, gejbombę, tabletki zmie­nia­jące płeć, a także wiele innych cie­ka­wych pomy­słów na to, co czeka nas w 2039 roku. Podróż po kana­łach prze­peł­nio­nych halu­cy­no­gen­nymi che­mi­ka­liami i szczu­rami gra­ją­cymi w pokera czas zacząć!

Spoiler free, tak myślę.

Kongres Futurologiczny
Fot. Kadr z filmu Kongres, adaptacji powieści Stanisława Lema

Ludz­kość sama się wykoń­czy

Jed­nym z głów­nych pro­ble­mów, które Lem poru­sza w Kon­gre­sie Futu­ro­lo­gicz­nym, jest upa­dek cywi­li­za­cji. Mieszkańcy miasta, w któ­rym żyje nar­ra­tor opo­wie­ści, czyli Ijon Tichy, nie kie­rują się żad­nymi zasa­dami poza jedną: żyj tak hedo­ni­stycz­nie, jak się da. Z per­spek­tywy boha­tera, który trafia do przy­szło­ści cał­kiem przy­pad­kiem, bo w wyniku hiber­na­cji, taki spo­sób życia może dzi­wić i nie­po­koić.

Lem wydał książkę w 1971 roku, więc nie mógł mieć poję­cia o tym, że już w 2019 roku taki sce­na­riusz będzie całkiem aktu­alny, bo czy my, nowo­cze­śni dla autora ludzie, nie jeste­śmy hedo­ni­stami?

Czy pan się chęt­nie godzi na to, aby zostać zamro­żo­nym? — spy­tała mnie stu­dentka, wetknąw­szy głowę mię­dzy dwu rosłych stu­den­tów. Oczy jej pło­nęły naukową cie­ka­wo­ścią.
— Nie roz­ma­wiam z przy­wi­dze­niami — odpar­łem. — Naj­wy­żej mogę powie­dzieć, jak pani na imię. Halu­cyna.
– Sta­ni­sław Lem, Kon­gres Futu­ro­lo­giczny

Czerwona czy niebieska pigułka?

Z mojej perspektywy ludz­kość dąży do coraz więk­szego hedonizmu i porzu­ce­nia zasad moral­nych. Właśnie taki punkt osią­gnęła cywi­li­za­cja w Kon­gre­sie Futu­ro­lo­gicz­nym, a Tichy jest świad­kiem tego, jak ludzie za nic mają auto­ry­tety czy naukę i nawet kształ­tują ją według swo­jego widzi­mi­się. Idealnym przykładem tego jest system edukacji. Ijon dowiaduje się od zna­jo­mego naukowca, że nie ma już nauki zwa­nej histo­rią, jest tylko będzie­się, czyli wie­dza o tym, co ludz­kość ma odkryć.

Lema można śmiało nazwać swego rodzaju pro­ro­kiem. Co cie­kawe, w opowiadaniu umie­ścił motyw prze­wi­dy­wa­nia przy­szło­ści i, w pew­nym sen­sie, wsz­cze­pił sie­bie do utworu, co widać chyba najlepiej w tytule książki związanym z futurologią.

A o co cho­dzi z Matri­xem? Tichy nie jest świa­dom tego, czy świat, w któ­rym się znaj­duje, jest realny. Autor genial­nie zwo­dzi czy­tel­nika i wła­ści­wie do finału nie mamy poję­cia, co tak naprawdę się dzieje. Kolejni pozna­wani boha­te­ro­wie zmie­niają per­spek­tywę Ijona, aby ten zgu­bił się w swo­ich myślach i po kilku mie­sią­cach przy­zwy­czaił do świata, w któ­rym zna­lazł się po wybu­dzeniu z hiber­na­cji. Świata dziw­nego, bo takiego, w któ­rym każdy łyka jakieś tabletki, czy to wpa­ja­jące wie­dzę zawartą w gru­bej ency­klo­pe­dii, czy zmie­nia­jące płeć lub wygląd.

Wydaje się, że ludz­kość nie zna gra­nic roz­woju. Żeby wszystko jesz­cze bar­dziej się pokrę­ciło, tajem­ni­czy dok­tor, który przybywa z Tichym z prze­szło­ści, wspo­mina o dzia­ła­niach rządukońcu ludz­ko­ści. Czym innym jest Kon­gres Futu­ro­lo­giczny jak nie pol­skim Matri­xem?

Wpro­wa­dza­jąc odpo­wied­nio syn­te­ty­zo­wane maskony do mózgu, można zasło­nić dowolny obiekt świata zewnętrz­nego obra­zami fik­cyj­nymi tak spraw­nie, że osob­nik zache­ma­sko­wany nie wie, co jest w postrze­ga­nym realne — a co ułudne. Gdy­byś pan przez jedno mgnie­nie zoba­czył świat, jaki nas n a p r a w d ę ota­cza — a nie ten uszmin­ko­wany che­ma­sko­wa­niem — zdrę­twiał­byś pan! – Sta­ni­sław Lem, Kon­gres Futu­ro­lo­giczny

Kongres Futurologiczny
Fot. Kadr z filmu Kongres

Co wynajdą bystrzy ludzie w przy­szło­ści?

Czas na ana­lizę bar­dziej kon­kret­nych roz­wią­zań, jakie wymy­ślimy za 20 lat. Od razu przycho­dzi mi do głowy gej­bomba (USA naprawdę chciało coś takiego stwo­rzyć, ale Lem nie mógł o tym wie­dzieć w trak­cie pisa­nia książki). W zasa­dzie nie do końca gej­bomba, lecz Bomba Miło­ści Bliź­niego, która mia­łaby niwe­lo­wać agre­sywne zacho­wa­nia.

… za chwilę nad­lecą samo­loty zała­do­wane bem­bami, to jest Bom­bami Miło­ści Bliź­niego (BMB). – Sta­ni­sław Lem, Kon­gres Futu­ro­lo­giczny

Wspo­minałem też o tablet­kach, które zażywa ludz­kość, jed­nak spo­łe­czeń­stwo Kon­gresu Futu­ro­lo­gicz­nego potrafi wpły­wać w pełni nie tylko na swoje umy­sły czy ciało. Co jakiś czas odbywa się demo­kra­tyczne gło­so­wa­nie nad pogodą, która ma zostać usta­lona w danym cza­sie. W zasadzie w Chi­nach coś podobnego już działa, bo powie­trze w Peki­nie jest tak zanie­czysz­czone, że na placu Tian’anmen stoi ogromny tele­bim wyświe­tla­jący słońce.

Eko-­świry, tech­no­lo­gia i zamach na papieża

Ludzie w 2039 roku są też nie­źle nakręceni na ekologiczne rozwiązania, przy­naj­mniej w teo­rii. Gazeta po prze­czy­ta­niu samo­ist­nie roz­pływa się w powie­trzu, przez co nie trzeba gro­ma­dzić nie­po­trzeb­nych śmieci. Genialne!

Jed­nak rze­czy­wi­sty pro­blem leży w prze­lud­nie­niu i stanie środowiska planety. Kiedy patrzę na wykresy czy symu­la­cje podnie­sie­nia się tem­pe­ra­tury Ziemi od epoki prze­my­sło­wej do dziś, tak jak Lem mam obawy co do przy­szło­ści naszej pla­nety.

Jeżeli myśli­cie, że Net­flix nie odej­dzie do lamusa, to jeste­ście w błę­dzie. W Kon­gre­sie Futu­ro­lo­gicz­nym poja­wia się tele­wi­zja holo­gra­mowa, do któ­rej nawet wir­tu­alna rze­czy­wi­stość nie ma podjazdu. Co cie­kawe, z takiego tele­wi­zorka wyszedł w miesz­ka­niu Tichy’ego tzw. intruz. Taka nowo­cze­sna forma haker­stwa.

Jeśli cho­dzi o wróż­biar­stwo i czy­ta­nie z fusów, to Lem prze­wi­dział zamach na papieża 10 lat wcze­śniej. Kto wie, może Ali Ağca czy­tał książkę przed odda­niem strzału? Motyw zamachu jest cie­kawy, ponie­waż Ijon pro­wa­dzi roz­mowę z intry­gu­ją­cym czło­wie­kiem, który uważa, że papież jest tak naprawdę sługą Sza­tana, a zabi­ja­jąc go, ocali ludz­kość. To pra­wie jak te teo­rie spi­skowe na temat Bene­dyk­ta XVI czy Fran­ciszka.

Marze­nia zawsze zwy­cię­żają rze­czy­wi­stość, gdy im na to pozwo­lić. – Sta­ni­sław Lem, Kon­gres Futu­ro­lo­giczny

Kongres Futurologiczny
Fot. Kadr z filmu Kongres

Lem wiel­kim pisa­rzem był

Kon­gres Futu­ro­lo­giczny to przede wszyst­kim styl, jakim został napi­sany. Sta­ni­sław Lem nie­jed­no­krot­nie rzuca inte­li­gentnymi żar­tami, o czym mogli­ście się prze­ko­nać w począt­ko­wym cyta­cie. Sta­now­czy, cięty język zachęca do zagłę­bie­nia się w histo­rię Ijona Tichy’ego i świata, do któ­rego przy­szło mu tra­fić.

Nar­ra­cja pierw­szo­oso­bowa, wyra­żona poprzez opo­wie­ści, reflek­sje, a także pro­wa­dze­nie dzien­nika przez głów­nego boha­tera spra­wia, że to dzieło śmiało można zali­czyć do kla­syki lite­ra­tury science-fiction.

Bar­dzo inte­re­su­ją­cym moty­wem jest rów­nież wyko­rzy­sta­nie wielu neo­lo­gi­zmów jak wspo­mniane wcze­śniej będzie­się. Lem na każ­dym kroku stara się odpo­wied­nio nazwać wyna­lazki opra­co­wane przez ludz­kość. Tichy wdaje się nawet w dys­ku­sję z zaprzy­jaź­nio­nym pro­fe­so­rem na ten temat.

Czło­wiek potrafi owład­nąć tym tylko, co może pojąć, a pojąć z kolei może jedy­nie to, co się da wysło­wić. Nie­wy­sło­wione jest nie­po­jęte. – Sta­ni­sław Lem, Kon­gres Futu­ro­lo­giczny

Na koniec chcę zwró­cić uwagę na naj­waż­niej­sze pyta­nie, jakie sta­wia Kon­gres Futu­ro­lo­giczny: Czym jest prawda i czy warto dążyć do niej za wszelką cenę? Zasta­nówmy się przez chwilę, czy czło­wiek żyjący pod wpły­wem halu­cy­na­cji powi­nien koniecz­nie uświa­domić sobie, że świat, w któ­rym aktu­al­nie prze­bywa, to złu­dze­nie? Nawet jeśli jest mu tam dobrze i dzięki życiu jak w bajce nie musi trosz­czyć się o przy­krą, szarą codzien­ność? Lem pozosta­wia ten wątek otwar­ty i skła­nia nas do prze­my­śle­nia tej jakże cie­kawej kwe­stii.

Jeśli pominąłem jakiś warty przytoczenia motyw, śmiało dajcie znać w komentarzach!


Sprawdźcie również: Ze wszystkich znajomych twarzy, najmniej pamiętam własną
Sprawdźcie również: Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy! – Małomiasteczkowy pozamieniał mi noce w dnie

Zdjęcie tytułowe: Okładka Kongresu Futurologicznego Wydawnictwa Literackiego

Paweł Gościniak

Paweł Gościniak

Jestem znany jako cesarz Chin lub zbieracz ryżu. Piszę opowieści o fascynujących podróżach i kulturach obcych - głównie Państwa Środka, Izraela oraz Szwajcarii. Powolutku pochłaniam kolejne książki sci-fi, w tym Lema. W wolnym czasie oglądam filmy i brzdąkam na gitarze, a w aktywnym czytam o psychologii i rozwoju osobistym oraz uczę się języków obcych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *