O edukacji seksualnej słów kilka – recenzja serialu SEX EDUCATION na dwa głosy

W październiku 2017 w polskich mediach zawrzało za sprawą zapoczątkowanej przez Anję Rubik akcji SexedPL. W ramach projektu modelka zachęciła znanych Polaków do nagrania krótkich filmików, stanowiących namiastkę zajęć z edukacji seksualnej, do których uczniowie nie mają obecnie dostępu w szkołach. Miesiąc temu Netflix zdecydował się zaś na wyemitowanie produkcji, będącej sfabularyzowaną wersją kampanii. Słyszeliście już o Sex Education? Dwójka naszych redaktorów postanowiła przyjrzeć się temu serialowi nieco bliżej.

Natalia Nieróbca

Teen drama. W pogoni za konwencją

Schematyczne, konwencjonalne, a jednak pełne nieodpartego, budzącego pewną nostalgię uroku i niesamowicie wciągające. Teen dramy. To właśnie z najlepszych tradycji tego gatunku czerpią scenarzyści Sex Education. Szkolna elita? Jest! Przystojny sportowiec? Obecny! Zbuntowana dziewczyna? Melduje się na posterunku! Dziwny dzieciak, który wygląda jak wiktoriański duch? W tej produkcji go nie zabraknie.

Kadr z serialu Sex Education
Bal debiutantów

Konstrukcja psychologiczna bohaterów stanowi jednak jeden z największych atutów serialu, co może zaskakiwać, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że dla wielu młodych aktorów udział w produkcji stanowił ekranowy debiut. Otis (Asa Butterfield), choć niesamowicie irytujący, zakompleksiony i niezręczny towarzysko, jest postacią, z którą zapewne mogłabym się szczerze identyfikować, gdybym akurat była nastoletnim chłopcem. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku Maeve (Emma Mackey, która tuż po premierze została okrzyknięta nową Margot Robbie), która, choć piękna i – o czym nie wstydzi się mówić głośno – bardzo bystra, ma spore problemy z samoakceptacją. Równie ciekawe przy bliższym poznaniu okazują się postacie Aimee (Aimee Lou Wood), Erica (Ncuti Gatwa) i Adama (Connor Swindells). Co się zaś tyczy tego ostatniego: ogromne brawa dla specjalistów do spraw castingu, Adam oraz jego filmowy ojciec są niemal identyczni!

Kadr z serialu Sex Education
Zaufaj mi, jestem seksuologiem

Tajemnice bohaterów odkrywamy stopniowo. Najistotniejsze są jednak okoliczności, w jakich je poznajemy i w jakich dowiaduje się o nich ukryty w kabinie toalety, niczym ksiądz za ścianką konfesjonału, Otis – szkolny seksuolog. Możemy oczywiście – i powinniśmy – powątpiewać w kompetencje chłopca, który zdobywał fach, przysłuchując się przez szpary w podłodze rozmowom matki z pacjentami (czyżby kolejny absolwent Wyższej Szkoły Robienia Hałasu?). Nie oceniajmy jednak na tej podstawie twórców Sex Education zbyt surowo; bo pewne oderwanie od rzeczywistości jest jednak wpisane w konwencję teen dramy. Ten świat rządzi się innymi – dość osobliwymi – prawami i albo się na to godzimy, albo rezygnujemy.

Kadr z serialu Sex Education
Czasoprzestrzenny miszmasz

Wędrując przez niewielkie walijskie miasteczko, poznając jego mieszkańców i coraz głębiej wsiąkając w magiczną atmosferę lat 80. (choć bohaterom nie obca jest muzyka Beyoncѐ i dziwnym trafem korzystają z najnowszych modeli telefonów), mamy także okazję przypomnieć sobie kilka ważnych prawd dotyczących komunikacji w związku i własnej seksualności. Wątpię, by kogoś, kto skończył 15 lat treści te w jakikolwiek sposób zaskoczyły. Sex Education podaje je jednak w bardzo przyjemnej, skondensowanej formie. Poza tym, czy wspominałam już o tym, że odtwórczyni roli Maeve naprawdę bardzo przypomina Margot Robbie? Może właśnie dlatego tak rzadko przewijałam sceny, co w moim przypadku naprawdę dobrze świadczy o produkcji. Z czystym sumieniem ( choć może nie tak do końca czystym, bo zwykle staram się unikać ocen liczbowych ) przyznaję zatem 8/10.

Kuba Misztal

Odgrzewany kotlet?

Już po pierwszym odcinku Sex Education odniosłem wrażenie, że gdzieś już to widziałem. Nie wiem, czy to tylko moje spostrzeżenie, jednak zauważyłem, że po raz kolejny dostajemy od Netflixa bardzo podobny schemat. Pierwszą rzeczą na jaką zwróciłem uwagę, było otoczenie. Przede wszystkim – znów dostajemy las. Może brzmi to komicznie, ale motyw leśny przewija nam się już w takich produkcjach jak: The End of the F***ing World, Stranger Things czy nawet Dark. Kolejny aspekt, który od samego początku kłuje w oczy, to w kółko przewijające się żarciki, które początkowo bawią, aczkolwiek w rzeczywistości stanowią silnik napędzający cały serial. Przez ten właśnie zabieg, temat, który pozornie mógłby wydawać się przewodnim, staje się pretekstem do ruszenia z nową produkcją. Do tego fabuła jest przewidywalna prawie tak bardzo, jak wybory w Rosji, co pozostawia słodko-gorzki posmak.

Kadr z serialu Sex Education
High School Musical

Następną rzeczą, jaka przykuwa uwagę, jest charakterystyczny nacisk na archetyp anglojęzycznego (bo nie amerykańskiego) nastolatka. Nie wiem, czy to ja żyję w odrealnionych warunkach, czy faktycznie co drugi licealista wchodzi do swojej ukochanej przez okno do pokoju na piętrze. Prócz tego typu akcentów, serial oferuje nam dosyć schematyczne postacie. Mamy tu głównego bohatera „frajera”, który oczywiście musi mieć równie nielubianego przyjaciela (brzmi chociażby jak Big Mouth), jest także szkolna bad girl z wrodzoną nienawiścią do świata, nie może nam też zabraknąć typowego złego chłopca, który imponuje swoją siłą, a w rzeczywistości to tylko maska uczuciowego chłopaka. Drugoplanowo pojawiają się także królowe szkoły i lider (w tym wypadku nawet przewodniczący samorządu), do którego wszyscy wzdychają.

Kadr z serialu Sex Education
Film edukacyjny

Przebrnąwszy przez falę krytyki, docieramy nareszcie do meritum. Słowo education najwidoczniej nie pada przypadkowo w tytule. Serial stara się wymusić na widzu sporą dozę tolerancji. Jest tam przedstawiona niejedna relacja homoseksualna. Sex Education jest kolejnym dowodem na to, że Netflix nie boi się poruszać tematów powszechnie uważanych za tabu. Edukacja ma także miejsce, w przypadku, gdy widzem jest osoba dorosła. Taki widz ma możliwość zobaczenia problemów nastolatków i tego, jak wiele te problemy dla nich znaczą.

Za żelazną kurtyną

Nie da się ukryć, że z każdym odcinkiem Sex Education robi się coraz poważniejsze. Wraz z każdym kolejnym numerem odcinka wzrasta dramaturgia serialu. Tak jak wcześniej wspomniałem, początkowy temat przewodni faktycznie schodzi na bok, jednak ustępuje on miejsca właściwemu wątkowi głównemu. Pojawiają się tematy istoty przyjaźni, a także miłości. Nie są to proste i płytkie uczucia i serial ten stara się to jak najlepiej pokazać. Prócz tego perfekcyjnie zostają przedstawione relacje rodzinne i klasyczne niezrozumienie problemów dziecka przez rodzica. Otrzymujemy przykłady rodziców konserwatywnych i kochających, rodziców tyranów, a także rodziców nadopiekuńczych. Jest to bardzo wyważone, a zarazem prawdziwe. Wszystkie te aspekty równoważy idealnie pasujący humor.

Kadr z serialu Sex Education

Jeśli chodzi o zakończenie, to jestem bardzo zmieszany. W ostatnim odcinku dostajemy zbyt dużo wątków, które uważam, że powinny zostać rozwinięte nieco wcześniej. Widz nie ma czasu przeżyć i przemyśleć tych wydarzeń. Do tego samo zakończenie, jak dla mnie, jest dosyć przewidywalne i mało satysfakcjonujące. Dlatego serial nieco traci w moich oczach.

Reasumując, Netflix oferuje nam tym razem dużo stereotypów i powtórzonych schematów z poprzednich produkcji. Jednak mam wrażenie, że to celowy zabieg. Do tego dokładając tę prawdziwość i oddanie realiów życia nastolatków, otrzymujemy bardzo przyjemny i wciągający serial. Pytanie, jak ocieniam produkcję? Oceny są dwie. Ogólnie rzecz biorąc, oceniam Sex Education na 8/10, jednak, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że historia nie jest zamknięta i czekamy na drugi sezon, to ze spokojem przyznaję 9/10.


Sprawdźcie również: Magia Przyjaciół? Krótka opowieść o tym, jak zabiłam lata ’90
Sprawdźcie również: Każdy nowy seans to przygoda – Michał Oleszczyk o swojej pasji filmowej [ROZMOWA]

Zdjęcie tytułowe: Sex Education, Netflix

Kuba Misio Misztal

Kuba Misio Misztal

Kuba. Przez niektórych (głównie przez mamę) uważany za człowieka orkiestrę. W życiu miał już wiele pasji, przez grę w tenisa, jazdę konną, pływanie, aktorstwo i harcerstwo, aż po muzykę i wszelako rozumianą fantastykę. Aktualnie w wolnym czasie gra w ciemnych piwnicach w gry RPG, zgłębia tajemnice harmonii, gra na gitarze basowej, a gdy słońce już zajdzie ogląda filmy i seriale. Zdarza mu się także sięgać po literaturę. Zazwyczaj jest to fantastyka, bądź biografie muzyków i zespołów muzycznych. Jest umysłem ścisłym, z czego wynika także jego zainteresowanie fizyką. Ceni sobie szczerość i lojalność bliskich mu osób. Bardzo lubi towarzystwo innych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *