Tequila i mariachi, czyli właściwie cały Meksyk

Tylko człowiek nieobeznany w świecie ma odwagę twierdzić, że Meksyk to wyłącznie tequila, mariachi, burritos, Día de Los Muertos oraz mur na granicy z USA. Na jego dziedzictwo składa się także cała długa historia Majów, a później Azteków, typowa kultura latynoska oraz nielegalni imigranci. Jest to bardzo skomplikowany  twór, uwidaczniający występujący w obu Amerykach synkretyzm kulturowy oraz religijny. Stanowi on jeden z bardziej transparentnych przykładów pomostu pomiędzy kulturą europejską oraz kulturami prekolumbijskimi. A poza tym, oczywiście, jest ciekawym krajem, z pysznym jedzeniem, tanim alkoholem i pięknymi kobietami. Czegoż chcieć więcej?

Piramida Kukulkana w Chichen Itza/archeowiesci

Pokrycie nawet tej najważniejszej historii i ciekawostek o Meksyku z pewnością byłoby tekstem wysoce nudnym i nie do przeczytania, więc możemy się skupić na głównych atrakcjach, zaczynający chociażby od tequili. Co to właściwie jest? Jest to alkohol, powstający ze sfermentowanego soku z agawy. Tequila nie jest rodzajem alkoholu, jest to raczej odmiana mezcalu, czyli destylatu sporządzanego nie z soku, ale z całego rdzenia agawy. Ma on postać potężnej, dochodzącej do półtora metra podziemnej szyszki. Mezcal ponadto może zawierać owada, ćmę lub gąsienicę, które żerują na agawie. Do oryginalnej tequili nigdy się nie dodaje robaka. Uważa się, że słowo tequila jest spokrewnione ze słowami z języka rdzennych mieszkańców regionu nazywanego nahuatltéquitl, co w wolnym tłumaczeniu oznacza pracę, stanowisko, zatrudnienie, zmęczenie i tlan, oznaczającym miejsce.

Tequilę pije się na dwa sposoby: oro, czyli barwioną, pije się z cynamonem i z pomarańczą, bądź z solą i limonką, natomiast blanco – tylko z solą i limonką. Obie są tak samo apijalne. Można je porównać do starego wina francuskiego dojrzewającego w beczce po brandy w piwnicy w północno-wschodnich Alpach w temperaturze dokładnie 21,37°C, niektórzy po prostu wolą Carlo Rossi.

Agawa, z której wykonuje się mezcal i tequilę/unilodz

Tequila nie jest jednak, wbrew pozorom, najpopularniejszym alkoholem w Meksyku. Może i tak było kilkadziesiąt lat temu, ale obecnie została zdetronizowana przez piwo meksykańskie, jak chociażby znana na cały świat Corona. Meksykanie jednak nadal piją tequilę przy specjalnych okazjach, ponieważ w przeróżnych barach lub klubach shot tequili osiąga astronomiczne kwoty i lepiej nasycić się zwykłą wódką. Dawniej Meksykanie lubowali się też w pulque, czyli niskoprocentowym, lekko musującym trunku, spożywanym już 2000 lat p.n.e. Kultury prekolumbijskie nie znały jednak destylacji (ewentualnie była ona słabo rozwinięta), więc napój był pity nieoczyszczony przez szamanów, a także podczas ceremonii, co wywoływało halucynacje i wizje. Dzisiaj działa już bardzo niewiele lokali serwujących pulque, tak zwane pulquerías upadają z powodu małego popytu oraz trudności w konserwowaniu alkoholu. Bardzo jednak zyskała na popularności michelada, czyli piwo z sokiem z limonki, a także sokiem pomidorowym lub Clamato – skoncentrowanym sokiem pomidorowym z przyprawami i bulionem z małży. Popularny napój dla kobiet, stanowi też osławione lekarstwo na kaca wśród mężczyzn.

Tradycyjna michelada/seriouseats

Żeby jednak nie pisać tylko i wyłącznie o alkoholu, przejdźmy do innych tematów, wśród których można wymienić chociażby mariachi. Ciężko ich porównać do czegokolwiek w Polsce, ale wyobraźcie sobie zespół weselny, którego da się słuchać bez uprzedniego upojenia, a także który może zagrać na pogrzebie, zaręczynach, imprezie firmowej i przy spotkaniu ze znajomymi. Jego członkowie zazwyczaj nie są profesjonalnymi muzykami. Praca mariachi jest jednak całkiem lukratywną robotą, kiedy na zespół 4-5 osobowy za piosenkę wydaje się średnio 200-300 pesos (przy pensji minimalnej wynoszącej 80,04 pesos, niecałe $4 za dzień pracy).

Historia samej nazwy może pochodzić z dwóch źródeł: albo wzięło się to od francuskiego mariage (Meksyk był kilkanaście lat pod panowaniem francuskim), zespoły te przecież grywały na weselach, albo od słynnej autorki tekstów tych piosenek, podpisującej się Maria H. Literę H czyta się w języku hiszpańskim jako /acze/, więc połączenie tych dwóch członów daje mariachi. Przeciętny zespół zna około 400-500 piosenek, profesjonaliści dobijają już 800 i wyżej. Zazwyczaj są one 2-3 minutowe, najczęściej o tematyce miłosnej. Mariachi możemy podzielić na dwie grupy: oryginalnych, czyli z dużą gitarą basową, mniejszą gitarą, obowiązkową trąbką i skrzypcami, czasem spotyka się marakasy i cymbałki (bardziej w Gwatemali), oraz tych nowocześniejszych, gdzie dochodzi akordeon i perkusja, gdzie najczęściej używane są tylko talerze.

Tradycyjni mariachi zaproszeni do restauracji w Mexico City/urbantravels

Kwestia zarobków w Meksyku to jedna z ciekawszych i poważniejszych spraw rządu meksykańskiego. Przy tak zbójeckich pensjach i astronomicznych cenach (pensja minimalna zapewnia tylko 1/3 minimum wyżywienia) kraj jest ogarnięty potężną korupcją. Wszystko można przyspieszyć pieniędzmi, pieniądze są też w stanie wszystko zorganizować. Defraudacje są na porządku dziennym, Meksyk jest największym, poza Chinami, ośrodkiem handlu ludźmi, a część rodzin decyduje się na ryzykowną inwestycję wysłania dziecka za granicę nielegalnie. Już nie wspominając o sytuacjach, kiedy szmugler dzwoni z granicy i żąda dodatkowej opłaty, a w przeciwnym razie dziecko zostanie oddane na organy, rzadko takie ucieczki się udają. Jednak jeśli się udadzą (a meksykańska rodzina musi ogromnie się zadłużyć, by sfinansować szmuglera), członek rodziny będzie wysyłał pieniądze do rodziny.

Rocznie do budżetu Meksyku wpływa tak około 40-50 miliardów dolarów, najwięcej na całym świecie pieniędzy spoza kraju. Dużym problemem Meksyku są też nielegalne odwierty z rurociągów z ropą. Firma Pemex ma monopol na wydobycie ropy na terenie Meksyku i nie tylko. Ostatnio zdobyte informacje pokazują, że rocznie dokonuje się kilkaset takich odwiertów, a straty w wyciekającej ropie można wycenić na miliardy dolarów. Sam Pemex też jest mocno skorumpowany, a ostatnie wycieki pokazują, że często sam uszkadzał swoje rurociągi w celu sprowokowania wybuchu i usunięcia blokującej dostęp do ropy wioski indiańskiej. Setki morderstw zostało w ten sposób zatuszowanych. Nie oznacza to, że nie było nigdy buntu przeciwko Pemexowi. Grupa aktywistów ekologicznych zablokowała kiedyś wszystkie rurociągi doprowadzające ropę na stacje benzynowe Pemexu w Mexico City, w związku z czym dostarczano tam paliwo ciężarówkami. Na 6 dni sparaliżowało to stolicę, a 17% firm zbankrutowało. Po tym czasie burmistrz zarządził odblokowanie rurociągów i od tego czasu nie zorganizowano nic większego wymierzonego w Pemex.

Granica z Meksykiem w stanie Kalifornia/naszymidrogami

Meksyk – kraj wielki i piękny, pełen kontrastów, tequilą i mezcalem płynący, jest świetnym przykładem łączenia się kultur europejskich oraz prekolumbijskich. Możemy wybierać od wielkich i głośnych miast przez resorty turystyczne aż do spokojnych meksykańskich pueblo. Jedno jest pewne: gdziekolwiek byśmy się nie udali, za każdym razem latynoska kultura uderzy nas i sparaliżuje jak dobry bimber. Z jedną różnicą, zazwyczaj się po Meksyku nie ślepnie.

Pueblo Dolores Hidalgo/naszymidrogami

Sprawdźcie również: Ameryka nie istnieje, czyli o pozorach słów kilka
Sprawdźcie również: Święta Bożego Narodzenia – zwyczaje w Ameryce Południowej

Zdjęcie tytułowe: slumsy w Mexico City/unequalscenes

Maciej Jakubik

Zapalony podróżnik głodny przygód. Lubi dobre jedzenie i tanie wino, nie pogardzi droższym. Uwielbia oglądać po raz n-ty Nietykalnych. Pasjonuje go ciężka muzyka oraz biografie. Nie wyjdzie z domu bez słuchawek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *