Metallica nie skończyła się na Kill’ Em All – James Hetfield w małej kawiarni [ROZMOWA]

To miał być kolejny nudny dzień w pracy, dzień jak co dzień, można powiedzieć. Prawie przysypiałem za ladą w naszej skromnej kawiarni, kiedy usłyszałem otwierane drzwi i charakterystyczny dzwonek. Poderwałem do ruchu przysypiające ciało i spojrzałem w kierunku nadchodzącego klienta. Chwila, coś mi tu nie gra. Nie, muszę śnić, znowu zasnąłem przy pracy. Przetarłem oczy, przeciągnąłem się i spojrzałem się trzeźwo. Nie, to nie był sen. Legenda heavy metalu, wokalista Metallici, sam James Hetfield stał koło stoiska z kawą i odsłaniając amerykańsko wybielone zęby, czytał nasze menu.

Nie trzeba było dużo czasu, żeby podszedł do lady z kartą w ręce. Uśmiechnąłem się i w pierwszej kolejności chciałem prosić o autograf, ale uznałem, że nie będę natrętny i pozwolę mu zamówić jak normalnemu człowiekowi. Tacy ludzie są bardzo często zmęczeni sławą. Zapytałem się po angielsku, czym mogę służyć, i ku mojemu zaskoczeniu James odpowiedział piękną polszczyzną Dwa razy firmowe ciastko i karmelowe frappe macchiato vaffanculo z posypką cynamonową i gałką lodów waniliowych. Z wrażenia nie odezwałem się ani słowem, a James uśmiechnął się i poszedł usiąść, po drodze sięgając po najnowszy egzemplarz Gazety Wyborczej.

James po spróbowaniu naszej kawy
James po spróbowaniu naszej kawy

Szybko się pozbierałem, poprawiłem mankiety i ostrożnie wyjąłem dwa kawałki firmowego brownie z ananasem i rzodkiewką, zachwalane w całym powiecie jako najlepsze ciastko. Po przygotowaniu ciastka i kawy ruszyłem do stolika, przy którym James skończył czytać gazetę i obserwował krzątającą się resztę personelu, gładząc delikatnie swoją brodę. Postawiłem przed nim jego zamówienie i przemogłem się w końcu. J-James, czy mogę prosić o autograf?– zapytałem. Spojrzał na mnie zniesmaczony i odwarknął Zadzwoń do mojego asystenta, wyśle ci skan i sobie wydrukujesz. Zamilkłem zaskoczony, a ciszę przerwał James: Chciałbym kupić trochę waszej kawy. Naturalnie – odparłem.

Poprowadziłem go wzdłuż rządków ustawionych w piramidki opakowań kawy. James chwilę popatrzył, pomruczał, po czym wybrał środkowoafrykańską Mokka Arabica Lavazza Ristretto Lungo paloną w żeliwnym piecu opalanym drewnem wiśniowym i jabłkowym, a następnie leżakowaną w beczkach po cicatrice se débrouiller ému. Znakomity wybór -skomentowałem i ruszyłem do kasy. Nabiłem kawę i zamówienie, po czym James zapłacił i wrócił do stolika, żeby dokończyć kawę. Muszę powiedzieć, że polubiłem go nawet, zostawił mi 21,37 zł napiwku. Zważając więc na sprzyjające okoliczności, nie mogłem nie wykorzystać okazji. Wyjąłem notes i ołówek, po czym podszedłem do stolika i przysiadłem się do Jamesa. To był chrzest bojowy moich umiejętności dziennikarskich, więc zauważalnie zacząłem się pocić. James, chcę z Tobą przeprowadzić pewien wywiad. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko? Pokręcił głową, więc zabrałem się do roboty.

Najlepsi przyjaciele

Jak Ci się podoba w Polsce? -zapytałem. James odparł, mrużąc złośliwie oczy- Nie tak wyobrażałem sobie kraj, w którym rzekomo łamie się konstytucję, a władza atakowana jest przez – podobno – niewyobrażalnie okropną homopropagandę. Rysik w moim ołówku pękł, a kropla potu spłynęła po mojej skroni. Na domiar złego niedaleko nas rozpłakało się dziecko. Spojrzałem wrogo w kierunku biednego ojca, który usiłował uciszyć dziecko. James nagle wstał, podszedł do dziecka i kucnął przy nim. Wyjął je z wózka, pogłaskał, uśmiechnął się, a następnie przy całej kawiarni dał mu soczystego buziaka i zaśpiewał Unforgiven do snu. Pokręciłem głową z szacunkiem –Złoty człowiek, a do tego o złotym sercu– pomyślałem. James skończył nucić, wytarł śpiącemu bobasowi buzię i odłożył maleństwo do wózka. Wrócił do stolika i usiadł, w wyraźnie lepszym humorze i z zagadkowym wyrazem twarzy. Postanowiłem przejść do dalszej części wywiadu.

Czy ma Pan jakiś autorytet? – zadałem kolejne pytanie. James rozmarzył się i odpowiedział, patrząc w okno- Tak… Odkąd skończyłem 10 lat, kiedy zobaczyłem pierwszy występ Larsa Ulricha, uderzyła mnie prostota i siła jego przekazu. Wystarczy się rozejrzeć, tak! Od lat gra wspaniałą muzykę, zrzesza nas zespół. Wtem zaskoczony zapytałem –Ale co sądzisz o wypowiedziach fanów na temat Ulricha, że jest jednym z najgorszych metalowych perkusistów na… – nie dokończyłem, ponieważ James wpadł w furię i rzucił we mnie firmowym ciastkiem. Ulrich jest najlepszy!– krzyknął plując okruchami – To lewacka propaganda i polskie kuce nieznające się na metalu oczerniają wizerunek Larsa, już nie mówiąc o zdecydowanie zbyt wysokim ego co niektórych! Wytarłem twarz z okruchów i przetarłem notesik.

Rozsierdzony James próbujący dorwać naszego barmana

Otworzyłem usta, żeby spytać, dlaczego Metallica skończyła się na Kill’ Em All, gdy James wstał i zaczął się ubierać. Już wychodzisz? A kawa? -zapytałem zaskoczony. I tak mi ta lura nie smakowała, możesz się udławić– odparł i narzucił na siebie czarny płaszcz. Skierował się do wyjścia, po czym otworzył drzwi i stanął we framudze. Promienie światła przenikały przez jego włosy, a przeciąg targał kurtką, wyglądał jak figura na dziobie statku podczas sztormu.

A poza tym uważam, że wasza knajpka powinna zostać zniszczona! – rzekł do ludzi zgromadzonych w kawiarni, wśród których niektórzy się przeżegnali. Po tych słowach James wyszedł z kawiarni, wsiadł do czarnego VW Golfa i odjechał z piskiem opon, krzycząc przez uchylone okno: Never cared for what they do! Do dzisiaj mam koszmary w związku z tym wydarzeniem, ponieważ nie wiem, jak można uważać, że Lars Ulrich to najlepszy perkusista na świecie.

Maciej Jakubik

Zapalony podróżnik głodny przygód. Lubi dobre jedzenie i tanie wino, nie pogardzi droższym. Uwielbia oglądać po raz n-ty Nietykalnych. Pasjonuje go ciężka muzyka oraz biografie. Nie wyjdzie z domu bez słuchawek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *