Nosowska w świecie płaskoziemców, czyli czego nas może Kaśka nauczyć

Wszechobecna mądrość bijąca z tekstów Kasi Nosowskiej od zawsze cholernie mnie pociągała, nie ma aktualnie drugiej takiej wybitnie inteligentnej tekściarki na polskim rynku muzycznym. To kreatorka, która potrafi nie tylko patrzeć, ale i obserwować, czuć na tysiące sposobów, same spostrzeżenia przelewać na papier. Ona nie bytuje. Ona jest. Nie daje o sobie zapomnieć. Szarżuje, zadziwia nietuzinkowymi zmianami, ma własną misję i ją realizuje – jako głos rozsądku, walczy z uwłaczającą ludzkość głupotą.

Na zeszłorocznym albumie wykrzykuje Ja Pas!, przechodzi satyryczną metamorfozę, skądinąd zainspirowaną indywidualnymi doświadczeniami; zaczyna rapować, zakłada perukę, nie bierze jeńców – atakuje każdego, szuka wrogów, nie pragnie sprzymierzeńców; chce się tłuc, z głupotą swoją i moją, twoją, waszą, całej Polski. Te jedenaście kawałków energicznie zainspirowanych rapem i instagramowymi vlogami to lament kobiety stale monitorującej codzienną obłudę.

Zakłada afro, rękawice w postaci tekstów, wchodzi na ring, przed nią infantylna persona złożona z bezmyślności całego narodu człowieczego; z szyderą uśmiecha się i śpiewa Brawa dla państwa; przeciwnik dziękuje, choć nie wie za co, co tylko świadczy o jego fałszywej postawie; Nosowska triumfuje, kocha ją każdy, a przecież ona wszystkim uprzykrza życie – nie da się pozostać obojętnym wobec jej tekstów. Choćby Dosyć mówi samo za siebie.

 

W Dosyć nie śpiewa, ale opowiada, intonuje, wspomina wybrane wydarzenia, klnie, ostatecznie rozlicza się z głupotą zaburzającą jej harmonijny porządek dnia codziennego. W ekspresywny sposób wykrzykuje – Gadać mi się nie chce! Bo nie! A dlaczego? Chcesz wyjaśnień?! Bo nie!; poznając tekst, z łatwością zdamy sobie sprawę, że lakoniczna odpowiedź na pytanie dlaczego jest jedynie ironiczna; te dwa słowa najczęściej towarzyszą współczesnym mieszkańcom naszego kraju. Nie głosujesz, dlaczego? Bo nie! Nie wierzysz w Boga, dlaczego? Bo nie! Nie tolerujesz ruchów LGBT, dlaczego? Bo nie!

Można tak w kółko, nieznośnie odpowiadać na pytania ważne, świadczące o człowieku dobrze, jeśli się nimi w jakikolwiek sposób zainteresuje, wdrąży się w temat i wyrobi sobie opinie. Obecnie, dzisiejsze pokolenie z marudną manierą żyje z dnia na dzień, kompletnie przymykając oczy na wszystko co ważne, zatracając się w nowych serialach na Netflixie i rzeczach naprawdę w żaden sposób nie odmieniających ich biernego jestestwa. Nosowska to dostrzega, ten brak konsekwentnego czerpania z przyjemności, ale i taki zanik świadomości, totalny niedobór hierarchii wartości. Gdy ktoś się zapyta dlaczego, kwitują obojętnym wzruszeniem ramion i byle jaką odzywką, często niezwykle niechlujnym argumentem.

Culture Cafe
Katarzyna Nosowska/cojestgrane24.wyborcza.pl

Tego typu zagrania przytacza we wspomnianym utworze: A że słońce napierdala… że gorąco i poty…/A że piździ i z zimna klekoczą im kości… – Nosowska nie cierpi nudnego zrzędzenia, tak łatwego do zaobserwowania w XXI wieku. Pragnie, by ludzie choć trochę zaczęli funkcjonować z większą werwą, interesować się rzeczami wartymi zachodu, mogącymi w jakikolwiek sposób ich rozwinąć. Bo to narzekanie wiąże się i z odbieraniem kultury, gdzie coraz bardziej nic nam nie odpowiada: Że Taco był spoko, za to teraz chujowy…/Że ta książka to syf a Smarzowski się kończy… – pytanie, czy kiedykolwiek odpowiadało?

Gdy ktoś jej powie, że Kartezjusz pierdolił, zapewne dostaje natychmiastowej apopleksji. Dosyć kpiarsko oświadcza, iż ludzie myślą, że kula, a wiadomo, że jest płaska; niczym polski Erazm z Rotterdamu – to w tym wypadku ze Szczecina – pochwala głupotę, ale i to nie jest na serio. Nosowska przyjmuje prześmiewczą postawę, stara się po prostu pokazać, co jest nie tak ze światem, w którym przyszło nam żyć. Dochodzi jednak do wniosków przytłaczających, nieznośnie nas wszystkich druzgocących – nie będzie ratunku, jeśli nie weźmiemy się w garść. Apeluje zapewne do młodych, sama zaś podsumowuje w kilku dobitnych słowach: A ja kurwa mam dosyć…

Culture Cafe
Katarzyna Nosowska w teledysku „Sobie i wam”/Gazeta.pl

Wobec zaistniałej sytuacji i swej rozbudowanej percepcji, Nosowska nie zamierza bawić się w sędziego ludzkich zachowań – ona przedstawia dany problem słuchaczowi, nakreśla go, lecz wnioski pozostawia nam, odbiorcom jej twórczości. A więc, czego uczy nas Katarzyna Nosowska, ewentualnie co możemy wynieść z jej nowo poznanego stanowiska? Jej wnioski są jak recepta lekarska, wskazane jest dogłębniejsze poznanie otaczającego nas świata, próba obrony siebie przed zniewoleniem Internetu i rozwijanie metody trawienia nowych informacji.

Wtedy poczujemy, że Nosowska nie śpiewa o nas. Taka samoświadomość powinna wystarczyć, by nie mieć kurwa dosyć.


Sprawdźcie również: Kochliwa, niepokorna, płynna jak woda – Recenzja „Helsinek” Darii Zawiałow
Sprawdźcie również: Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy! Małomiasteczkowy pozamieniał mi noce w dnie

Zdjęcie tytułowe: Katarzyna Nosowska/cojestgrane24.wyborcza.pl

 

Avatar

Jan Tracz

Studiuje filmoznawstwo na uczelni King's College w Londynie. Aktualnie pisze dla Film.org.pl. Współpracuje z portalem Movies Room, publikował dla Filmawki. Kupuje w kinie wszystko, co jest choć trochę ckliwe, przegadane lub osobliwe. Nie pogardzi zabawą formą i łączeniem gatunków albo dobrym akcyjniakiem. Fan stylistyki Daviesa, opowieści Linklatera, humoru Allena, klasyki Wildera, a nawet oniryzmu Felliniego. Czasem poszukuje w filmie melancholii na miarę książek Conrada i Faulknera. Największy fan "Dumy i uprzedzenia" na świecie. Od niedawna zachwyca się musicalami, a przy okazji świetnie się bawi na dusznych horrorach. Czechofil, audiofil i entuzjasta tenisa. Uwielbia wywiady, rozmowa z ludźmi to dla niego sama przyjemność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *