Czy człowiek jest zwierzęciem? #1 – Trzecia Fala

Czy człowiek jest zwierzęciem? Pytanie, które zadawało sobie już wielu z nas. Pytanie, na które odpowiedź zazwyczaj jest skrajnie subiektywna. A w końcu pytanie, na które odpowiedź uderza bardzo destruktywnie w relacje międzyludzkie. Zagadnienie pokrewieństwa człowieka i małpy to temat znajdujący się również w tym samym pudełku, co temat wiary. Chcesz się dobrze czuć w nowo poznanym towarzystwie? Odpuść sobie ten temat. Jak mówi stare polskie przysłowie – gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie.

Dlatego też nie zamierzam wyrażać na ten temat własnej. Pragnę natomiast poruszyć zagadnienie trzech eksperymentów psychologii społecznej. Nie dowodzą one w żadnym stopniu pokrewieństwa między ludźmi a zwierzętami. Ukazują niestety rzecz znacznie straszniejszą. Pokazują nam ludzkie zezwierzęcenie, upodlenie i degradację naszej rasy. Człowiek człowiekowi wilkiem? A może jednak wilk wilkowi człowiekiem? Przekonajmy się o tym.

1972 rok, Palo Alto w słonecznej Kaliforni. Ron Jones, licealny nauczyciel Historii Świata, przechadzając się ulicą swego miasteczka słyszy nagle wołanie: panie Jones, panie Jones. Młodzieniec biegnący ulicą wita się z nim niezręcznym uściskiem. Nazywa mnie panem Jones’em, czyli to pewnie mój były uczeń – wspomina belfer. Po chwili zmieszania młody mężczyzna uśmiecha się i podnosi dłoń w geście opadającej fali. Ron orientuje się, że to faktycznie dawny uczeń – Steve Conigio. Co więcej, członek Trzeciej Fali.

 

Ron Jones (1967)/Paloaltoonline.com

Jones nieświadomie wręcz odwzajemnia salut. Oznaczało to jedno. Trzecia Fala wciąż w nich żyła. Była ona jednym z najbardziej przerażających wydarzeń, jakie przydarzyły się Ronowi w klasie. Była także źródłem tajemnicy, którą musiał dzielić z dwustoma innymi uczniami do końca życia. Jednak po trzech latach tabu o Trzeciej Fali w końcu osłabło. Przez cały ten czas starano się zapomnieć o tym okropnym wydarzeniu. Nadszedł czas, by to zmienić.

Wszystko było dziełem przypadku. Efektem niewinnego pytania, które wystosował wspomniany już Steve. Miało to miejsce w okresie nauki o nazistowskich Niemczech. Młody Conigio, uczęszczający wówczas do drugiej klasy liceum, przerwał Jones’owi prowadzenie lekcji: Jak ludność niemiecka mogła udawać niewiedzę o rzezi ludności żydowskiej? Jak mieszczanie, kierownicy pociągów, nauczyciele, lekarze, mogli twierdzić, że nic nie wiedzieli o obozach koncentracyjnych i rzezi ludzi? Jak ludzie, którzy byli sąsiadami, a może nawet przyjaciółmi żydowskich obywateli mogli mówić, że nie było ich tam, kiedy to się działo? To były słuszne pytania, a Jones nie znał na nie odpowiedzi. Dlatego następny tydzień poświęcił właśnie tej kwestii.

W dyscyplinie siła

Pierwsze zmiany w klasie Rona Jonesa nastąpiły w poniedziałek. Nastąpił czas dyscypliny. Nauczyciel historii przekazywał swoim uczniom jej piękno. Tłumaczył, że pozwala ona zwiększyć samokontrolę, a także wydajność pracy nad własną siła woli. Pierwszym stopniem dyscypliny panującej wśród uczniów stanowił nakaz siedzenia w nowy sposób. Właściwa postawa siedząca miła wspomagać oddech, czujność uczniów, a także polepszać ich samopoczucie. Siedzenie na baczność było ćwiczone przez nich bez przerwy. Następnie doszły do tego także wyciszane rozmowy oraz bezszelestne zmiany pozycji ze stojącej na siedzącą na baczność. Po wielokrotnych powtórzeniach młodzież potrafiła wykonywać te manewry w ciągu 5 sekund.

Jones był oszołomiony skutecznością nowego porządku, a także potrzebą dyscypliny panującą w klasie. Pod koniec lekcji uczniowie mieli siedzieć na baczność aż do dzwonka; wszyscy musieli mieć przy sobie ołówki oraz papier do notatek. Pytając lub odpowiadając na pytania musieli stawać z boku swojej ławki, poprzedzając każde zdanie frazą Panie Jones. Głośność odpowiedzi stała się dużo ważniejsza niż jej treść, która musiała być zawarta w maksymalnie trzech słowach. Ćwiczona była także zdolność cichego czytania. O dziwo, zainteresowanie lekcją znacznie wzrosło, a zaangażowanie pojawiło się wśród wszystkich. Ron nie spodziewał się takiego obrotu spraw, ponieważ sam był zwolennikiem otwartej klasy i samokształcenia. Tymczasem odgrywanie środowiska autorytarnego okazało się bardzo efektywne.

Zdjęcie transparentu w klasie/deep-politics.com
We wspólnocie siła

Wtorkowa lekcja historii rozpoczęła się nad wyraz dziwnie. Gdy Ron wszedł do sali lekcyjnej, zastał wszystkich swoich uczniów siedzących już w ławkach na baczność. Część z nich uśmiechała się w dumie. Inni nie wyrażali swoją mimiką żadnych emocji. Wszyscy za to wyrażali gotowość do działania. Pan Jones podszedł do tablicy i wypisał dwa hasła wielkimi literami: W DYSCYPLINIE SIŁA oraz WE WSPÓLNOCIE SIŁA. Atmosfera na lekcji uległa diametralnej zmianie. Historyk nigdy nie prowadził zajęć w takiej ciszy. Już na tym etapie pojawiła się myśl, że eksperyment należy  przerwać. Jednak nie ustąpił. Zaczął opowiadać o istocie wspólnoty.

Społeczność to ta więź między ludźmi, którzy razem pracują i zmagają się z podobnymi problemami. To wybudowanie stodoły wraz z sąsiadami. To poczucie, że jest się częścią czegoś poza sobą, to ruch, drużyna, La Raza, czynnik sprawczy.

Było już za późno, by się wycofać. Uczniowie uznali dyscyplinę. Dlatego, jako następne ćwiczenie, uczniowie zaczęli chóralnie wykrzykiwać hasła napisane na tablicy. Miało to utwierdzić grupę, zbudować wśród nich poczucie jedności, nadać moc przynależności. Ostatnim już punktem wtorkowego programu było powstanie klasowego salutu. Był przeznaczony tylko dla członków klasy. Aby go wykonać należało podnieść prawą rękę w kierunku prawego ramienia z postawioną pionowo i lekko zwiniętą dłonią. Był to symbol Trzeciej Fali. Trzeciej, ponieważ wśród fal idących trójkami, to właśnie ta jest najsilniejsza. Uczniowie wykorzystywali go również poza lekcjami. Salutowali sobie w każdej sytuacji. Zauważyli to także inni licealiści, którzy również chcieli przystąpić do organizacji.

Artykuł w gazecie o Trzeciej Fali

W działaniu siła

W środę w życie wszedł system kart członkowskich Trzeciej Fali. Organizacja liczyła wówczas 43 osoby. 13 z nich uciekało z innych lekcji tylko po to, by uczestniczyć w zajęciach Pana Jones’a. Trzech z nich zostało wytypowanych do donoszenia o uczniach nie przestrzegających zasad. Nikt nie wiedział kim są te osoby, prócz Rona. Historyk tym razem opowiadał o wielkiej wartości z brania odpowiedzialności za swoje czyny, ciężkiej pracy, wzajemnej lojalności, a także osiągania nowych celów. Pierwszy raz spotkał się z tak wielkim uznaniem za przekazywanie mądrości życiowych, czym był niezmiernie zaskoczony, ponieważ robił to w sposób kompletnie autorytarny. Uczniowie zaczęli dostawać skomplikowane i bardzo wymagające prace domowe i bardzo sumiennie je wykonywali. W celu sprawdzenia do czego są zdolni wytypował im jeszcze więcej zadań. Każdy otrzymał inne polecenie. Wszystkie z nich miały utrzymywać porządek w organizacji, a także szerzyć jej dobre imię. Jako ostatni punkt zajęć miało miejsce przedstawienie procedury inicjacji nowych członków. Tego dnia zaskakujący był także fakt, że dyrektor szkoły również zasalutował Jonesowi.

Pod koniec dnia  do Trzeciej Fali zostało przyjętych ponad 200 uczniów. Co dziwne, w organizacji pojawiło się znacznie więcej osób donoszących na nieprzestrzeganie reguł niż wytypował nauczyciel. Członkowie eksperymentu wykonywali wszystko bez namysłu. Robili to mechanicznie i bez żadnego zastanowienia. Granica pomiędzy odgrywaniem ról, a kierowanym zachowaniem stała się niewyczuwalna. Wielu uczniów zaangażowało się całkowicie w bycie członkami Trzeciej Fali. Zaczęli wymagać od innych całkowitego podporządkowania się zasadom i znęcali się nad tymi, którzy nie traktowali eksperymentu wystarczająco poważnie.

Wielkie zaskoczenie na Ronie wywarł także uczeń o imieniu Robert. Był on zawsze bardzo wycofany i uczył się bardzo przeciętnie. Trzecia Fala nadała mu sens życia. Poczuł się ważny, ponieważ postanowił być prywatnym ochroniarzem Pana Jones’a. Nie odstępował go na krok, a gdy trzeba było zawsze milczał i stał na baczność.

Kadr z filmu „Plan Lekcji. Dyktatura Trzeciej Fali”

W dumie siła

Czwartek przyprawił Rona o zakłopotanie. Był już wyczerpany i zaniepokojony eksperymentem, który powoli zaczął się wymykać spod kontroli. Trzecia Fala stała się centrum życia zbyt wielu uczniów. Sam Jones zaczął nieświadomie zachowywać się jak dyktator. Bił się z myślami, czy eksperyment powinien być kontynuowany. Zakończenie go doprowadziłoby do kompletnego chaosu. Zbyt wielu jego uczestników zaczęło się utożsamiać ze swoją rolą. Porzucenie tej formy byłoby dla nich bardzo bolesne i ośmieszające. Z drugiej strony, Ron zaczął się martwić, że jego podopieczni zrobią coś, czego będą żałować. Martwił się także o samego siebie.

W środę wieczorem doszło nawet do włamania do sali historycznej. Ron znalazł włamywacza w czwartek rano. Okazał się on jednym z rodziców, emerytowany żołnierz. Przyznał się, że był kiedyś w obozie dla jeńców w Niemczech. Poniosły go emocje i postanowił włamać się do szkoły i wszystko zniszczyć.

Trzecia Fala zakłócała normalny tok nauczania. Uczniowie uciekali z zajęć, by móc uczestniczyć w lekcjach Pana Jones’a. Inni pedagodzy zaczęli szczegółowo przepytywać członków eksperymentu. W szkole zaczęło działać prawdziwe Gestapo. Historyk nie wiedział co począć w tej sytuacji, dlatego zdecydował się na ruch nieoczekiwany.

Duma to coś więcej niż tylko sztandary i saluty. Duma to coś, czego nikt nie może wam zabrać. Duma to świadomość, że jesteście najlepsi. Nie może zostać zniszczona.

Zaczął opowiadać im o dumie, następnie przechodząc  do sedna. Przedstawił Trzecią Falę, jako większą ideę. Opowiadał, że organizacja to ogólnokrajowy program. Trzecia Fala miała działać w wielu szkołach, a oni byli tylko jednym z 1000 takich zrzeszeń. Wszystko, co do tej pory robili to tylko praktyka przed właściwym zadaniem. W całym kraju mieli być wytypowani nauczyciele, którzy rekrutują i przygotowują młodzież do pokazania nowego modelu społeczeństwa. Narodu, kierowanego przez dyscyplinę, wspólnotę, dumę i działanie. Uczynił z nich zwierzchników, osoby odpowiedzialne za przyszłość Stanów Zjednoczonych. Swój wykład zakończył informacją o wiecu, który miał się odbyć w piątek. Miał się tam pojawić kandydat na prezydenta wychodzący z ramienia Trzeciej Fali. Uczniowie byli zafascynowani przemową nauczyciela. Jeden z nich nawet znalazł reklamę, w aktualnym numerze gazety Time, za tytułowaną Trzecia Fala nadchodzi. Zwykły zbieg okoliczności, który tylko umocnił słowa Jonesa.

Kadr z filmu: Plan lekcji. Dyktatura Trzeciej Fali

W zrozumieniu siła

Piątek rozpoczął się od przygotowania sali przez Rona. Wszędzie wisiały plakaty Trzeciej Fali. Około 11:30 zaczęli zbierać się uczniowie. Powoli zajmowali miejsca. Pojawili się także przyjaciele nauczyciela, którzy mieli za zadanie udawać reporterów i fotografów. Punktualnie o dwunastej drzwi do sali zostały zamknięte i obstawione strażnikami. Robert nie odstępował Pana Jones’a na krok. W sali panowała kompletna cisza. Okna zostały zasłonięte. Historyk stanął obok telewizora ustawionego naprzeciw ponad dwustu młodych ludzi. Uruchomił urządzenie. Nikt się nie poruszył. Pokój wydawał się pozbawiony dźwięku. Napięcie oczekiwania było niewiarygodne. W tym momencie Jones wykonał salut wraz ze zdaniem na ustach W dyscyplinie siła. Uczniowie odwzajemnili czynność trzykrotnie. Światła zgasły. Odbiornik migotał białym światłem pozbawionym jakiegokolwiek dźwięku. Budował niesamowite napięcie. Po siedmiu minutach pojawiła się frustracja. Ktoś wykrzyknął: Nie ma żadnego lidera, prawda? Na twarzach uczniów zagościło niedowierzanie. Jones wyłączył telewizor. Historyk rozpoczął przemowę. Uświadomił podopiecznych, że Trzecia Fala nie istnieje. Zostali zmanipulowani. Nie byli ani lepsi, ani gorsi od niemieckich nazistów.

W tej chwili na projektorze pojawił się film ze zjazdu NSDAP. W upiornych obrazach ruszył marsz nadludzi, wielkie kłamstwo, arogancja, przemoc i terror. Ludzie wpychani do wagonów, wizualny smród obozów zagłady. Twarze bez oczu, procesy. Wszystko usprawiedliwiane nieświadomością. Jones ukazał kierunek, w którym wszystko zmierzało.

Każdy musi wziąć na siebie winę. Nikt nie może twierdzić, że nie brał w jakiś sposób w tym udziału.

To stało się w Niemczech, ale stało się także w zwykłym liceum w Palo Alto. Ludzie, którzy uważali się za lepszych. Ludzie, którzy poszli za słowem własnego „wieszcza”. Każdy z nich był winny, ale równie nieświadomy. To prowadziło do ich zezwierzęcenia, którego musieli się wstydzić. Podobnie jak Niemcy, tak i licealiści nie chcieli o tym pamiętać. Po zakończeniu projekcji pojawiły się łzy. Pojawił się żal i strach. Wszyscy zaczęli się przytulać. Robert przepełniony histerią dziękował Jones’owi za zakończenie eksperymentu. Przez następne cztery lata pracy Rona w szkole, wciąż nikt nie chciał powracać do tematu wiecu. Nauczyciel zniszczył wszelkie zdjęcia i nagrania zrobione przez pseudoreporterów. Sam eksperyment był jeszcze wielokrotnie analizowany na lekcjach, ale nigdy spotkanie końcowe. Zostało ono tajemnicą z którą przez następne lata musieli się mierzyć.

Ron Jones w filmie Fala

Po upływie dwóch lat od zakończenia eksperymentu, Ron Jones zrezygnował z pracy w Cubberley High School. Tłumaczył to swoją działalnością antywojenną. Spędził ponad 30 lat przy pracy z osobami niepełnosprawnymi umysłowo. Napisał także wiele książek o tej tematyce. Obecnie zamieszkuje Haight-Ashbury w San Francisco.

Temat eksperymentu pojawiał się także w wielu filmach dokumentarnych m.in.: Fala (2008), a także Plan lekcji. Dyktatura Trzeciej Fali (2010). W 1972 roku została również spisana relacja samego Rona Jones’a, na podstawie której napisany został powyższy artykuł.


Sprawdźcie również: Nosowska w świecie płaskoziemców, czyli czego nas może Kaśka nauczyć
Sprawdźcie również: Człowiek o 24 twarzach – wyśmienity aktor, czy unikalny przypadek na przestrzeni dziejów?
Kuba Misio Misztal

Kuba Misio Misztal

Kuba. Przez niektórych (głównie przez mamę) uważany za człowieka orkiestrę. W życiu miał już wiele pasji, przez grę w tenisa, jazdę konną, pływanie, aktorstwo i harcerstwo, aż po muzykę i wszelako rozumianą fantastykę. Aktualnie w wolnym czasie gra w ciemnych piwnicach w gry RPG, zgłębia tajemnice harmonii, gra na gitarze basowej, a gdy słońce już zajdzie ogląda filmy i seriale. Zdarza mu się także sięgać po literaturę. Zazwyczaj jest to fantastyka, bądź biografie muzyków i zespołów muzycznych. Jest umysłem ścisłym, z czego wynika także jego zainteresowanie fizyką. Ceni sobie szczerość i lojalność bliskich mu osób. Bardzo lubi towarzystwo innych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *