Galaktyczny staruszek, który nadal daje czadu! Pierwszy „Star Trek” 53 lata później

Laserowe pistolety z „chińczyka”, podrasowany Herkules kapitanem statku kosmicznego i gwiezdny elf o poziomie IQ zdecydowanie powyżej tysiąca. Tak na pierwszy rzut oka odebrałem Star Trek: serię oryginalną, jeden z najbardziej kultowych seriali sci-fi. Luźna recenzja po 5 odcinkach, kiedy w rzeczywistości epizodów jest aż 79? Robimy to! Bo w sumie czemu nie?

Zaczęło się niewinnie… od YouTube’a

Kojarzycie zapewne Star Trek Przerobiony Dema3000 – od tego dzieła zaczęła się moja przygoda z uniwersum. Chciałem jednak sięgnąć do korzeni i skoro kino lat 60-70 jest przecudowne, to dałem szansę temu serialowemu starociowi… a mogłem w tym czasie oglądać Grę o Tron, jednak z tej wyłamałem się w połowie ostatniego sezonu. Właściwie przypomina mi ona trochę Star Treka, bo tu już w bodajże drugim odcinku ginie para bohaterów, których próbowałem polubić.

Star Trek
Kadr z serialu Star Trek: Seria oryginalna

Żałuję, że gdy pewnego razu byłem w sklepie z odzieżą używaną i zobaczyłem tam dwa przepiękne kostiumy kapitana Jima Kirka i Mr. Spocka, to olałem je i po prostu poszedłem dalej. Co prawda były dwa rozmiary za małe, a do tego wtedy znałem te postaci jedynie z animacji Dema, ale kurczę… teraz przynajmniej powiesiłbym je sobie na ścianie. Wcale bym nie żałował, bo ta dwójka to kapitalny duet.

Chciałbym mieć jego koszulkę, naprawdę

Władający statkiem USS Enterprise Kirk prawdziwy Herkules na sterydach emocjonalnych. Silny, odważny, sprawiedliwy, lojalny, przystojny i zazwyczaj pewny siebie. No właśnie, zazwyczaj, bo nie jest przerysowaną postacią bez wad. Raz potrafi genialnie zarządzać załogą, aby przy następnej okazji popełnić błąd i narazić kompanów na śmierć. Gdy w przerwach od akcji siada przy dzienniku pokładowym, wylewa z siebie wszelkie słabości. I to jest piękne, bo domyślam się, że w latach 60. był on ideałem męskości, a tej emocji potrzeba jak najbardziej.

Jeśli o uczuciach mowa, to grający go William Shatner fantastycznie potrafi przekazać je widzowi. W jednym z odcinków ma ku temu mnóstwo okazji, bo osobowość kapitana ulega tam rozszczepieniu. Ten właściwy Kirk jest wcieleniem dobra i przejawia pozytywne cechy Jima, podczas gdy nieproszony gość na pokładzie pełen jest agresji i bliżej mu do zwierzęcia, niż do człowieka. Shatner musiał zatem pokazać odbiorcy dwa skrajne oblicza swojego bohatera. I wyszło mu to genialnie.

Kadr z serialu Star Trek: Seria oryginalna
Kadr z serialu Star Trek: Seria oryginalna
Coś więcej niż latanie i strzelanie do kosmitów

W Star Treku pojawia się wiele motywów, które wielokrotnie znajdziecie praktycznie wszędzie, niezależnie czy mowa tu o kinie, czy literaturze. Myślę, że w dzisiejszym świecie nie ma miejsca na nowe wątki, zostaje jedynie kreatywne ugryzienie przez twórcę tego, co już ktoś kiedyś wymyślił. Tak jest właśnie w tym serialu miłość, zdrada, konflikt wewnętrzny czy inne fundamentalnych dla człowieka kwestie są motorem napędowym Star Treka, który za pomocą przemyślanej historii pokazuje, jacy faktycznie są ludzie.

Na końcu każdego epizodu przyjmuje się do serca często niewypowiedziany na głos morał, pewną egzystencjalną naukę, płynącą z na pierwszy rzut oka zwykłego serialu o kolesiach w obcisłych rajtuzach, którzy biegają po statku kosmicznym.

Kostiumy są dobrane naprawdę dobrze, w końcu po latach pozwalają one utożsamiać się fanom z ulubionymi bohaterami, czy to za pomocą całego stroju, czy samego logo statku USS Enterprise. Kiedy następnym razem trafię na okazję kupienia stroju Spocka, nie będę się dwa razy zastanawiał. Wtedy wymądrzanie się wśród znajomych będzie w pełni dozwolone, bo w końcu będę pół-człowiekiem, pół-kosmitą, który nie okazuje żadnych emocji i kieruje się wyłącznie logiką.

Kadr z serialu Star Trek: Seria oryginalna
Do tego odcinka jeszcze nie dotarłem, a szkoda – kadr z serialu Star Trek: Seria oryginalna

O ile kapitan Kirk podejmuje decyzję, to tak naprawdę Spock jest mózgiem w każdej operacji, a zarazem niezwykle czarującą postacią. Do załogi zaliczają się także dr Bones, Scotty i Sulu, którego darzę automatyczną sympatią ze względu na to, że jest miotającym żartami Azjatą.

Niezwykle przyjemnie ogląda się ich poczynania, zarówno na statku, gdzie na panelach kontrolnych migają tysiące diod, jak i w innych miejscach, przykładowo podczas zwiedzania planet. Te wyglądają naprawdę komicznie, bo sceny na nich rozgrywają się na kilku metrach kwadratowych. Porównajcie to z którymś ze Star Wars, nawet tych starszych. To kompletnie inna skala, nie mówiąc o najnowszych produkcjach z gatunku science fiction.

Stare, ale jare – 53 lata nie robią różnicy

Skoro już tak porównuję do teraźniejszości, to muszę zaznaczyć, że doznałem szoku, gdy po raz pierwszy ktoś wystrzelił w serialu laserem. Poczułem się, jakbym poszedł na targ i kupił najtańszy pistolet, który mruga i wydaje dziwne dźwięki. Zacząłem się jednak nad tym laserem zastanawiać i doszedłem do wniosku, że gdybym żył w latach 60., byłbym wniebowzięty. Efekty specjalne w Star Treku w połączeniu z fenomenalnie dobraną muzyką, raz groźną i tajemniczą, innym razem kojącą, robiły robotę i nadal dają radę.

Kadr z serialu Star Trek: Seria oryginalna
Kadr z serialu Star Trek: Seria oryginalna

Żałuję, że nie mogłem żyć w latach, kiedy Star Trek: Seria oryginalna wchodziła na ekrany telewizorów, ale przynajmniej urodziłem się w czasach, w którym mam pod ręką memy… i telewizor, bo w PRL-u trudno by o niego było w czasach premiery tej produkcji.

Gdybym tak te 50 lat temu ekscytował się kolorowymi efektami i kultowymi postaciami, na pewno czułbym się fantastycznie. Co mi zatem pozostało? Cofnąć się tam nie mogę i pozostaje mi nadrabiać klasykę epizod szósty czas zacząć!


Sprawdźcie również: Witaj w „Roku 1984” – oddaliśmy prywatność w zamian za wygodę
Sprawdźcie również: Dlaczego inteligencja nienawidzi „Świata według Kiepskich”?

 

 

Paweł Gościniak

Paweł Gościniak

Jestem znany jako cesarz Chin lub zbieracz ryżu. Piszę opowieści o fascynujących podróżach i kulturach obcych - głównie Państwa Środka, Izraela oraz Szwajcarii. Powolutku pochłaniam kolejne książki sci-fi, w tym Lema. W wolnym czasie oglądam filmy i brzdąkam na gitarze, a w aktywnym czytam o psychologii i rozwoju osobistym oraz uczę się języków obcych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *