Miejsca do odwiedzenia, gdy do portfela lepiej nie zaglądać #1

Dość popularnym mitem jest to, że żeby podróżować daleko, trzeba mieć dużo pieniędzy. Nie jest to prawda, w obecnych czasach i dostępie do Internetu podróże stały się dużo łatwiejsze niż chociażby 20 lat temu. Czasami jednak łatwo jest się pogubić w gąszczu wątpliwych propozycji, co do których nie ma się pewności. Szkoda by też było pojechać na wakacje, na których by się nie wypoczęło, z tak błahych względów jak ceny na miejscu czy lokalizacja. A więc co robić, kiedy portfel piszczy?

Portugalia

Pierwszym dość oczywistym miejscem, jakie przychodzi mi na myśl, jest Portugalia. Niestety, ogranicza nas budżet, i choć pewnie wielu z Was na myśl o Portugalii wyobraża sobie słoneczne pola winorośli Porto czy tętniącą życiem Lizbonę, musimy je ominąć. Portfel opróżnia się tam naprawdę bardzo szybko, a ceny hoteli spadają niżej dopiero dobrych kilkadziesiąt kilometrów od stolicy, niestety razem ze standardem. Kierujemy się zatem na południe, w okolice Faro. Region oddzielony od reszty Portugalii wysokimi górami, zachował odrębność kulturalną, a ślady po dawnych mieszkańcach tego południowego skrawka kraju – Maurach widoczne są tutaj w wielu miejscach, przywodząc na myśl malownicze wioski krajów Maghrebu. Takie przyjemne miejscowości jak Milreu ze swoimi starożytnymi, jeszcze z czasów rzymskich, zabytkami, czy samo Faro z piękną starówką i słynnymi na cały Półwysep Iberyjski archipelagami wysepek z pięknymi, piaszczystymi plażami.

No, ale przechodząc do konkretów: Algarve nie jest drogie. Przyzwoity pokój dla 3 osób niedaleko centrum zaczyna się od około 200 złotych za dobę, na przedmieściach ta cena spada. Lot do Portugalii nawet w sezonie nie powinien przekroczyć 1500 złotych w obie strony – poświęcamy tutaj niestety komfort, latając tańszymi liniami lotniczymi. Portugalia ma ceny lekko europejskie, mniej więcej 15-30% wzrostu w stosunku do cen polskich. Tańsze niż w Polsce są tam owoce, warzywa, mięso i ryby, drożej natomiast zapłacimy za mocne alkohole, papierosy (nawet do 150% ceny polskiej!) i markowe kosmetyki. Restauracje, zwłaszcza na starówkach i w centrach miast są astronomicznie drogie, dlatego najlepiej szukać po obrzeżach miast, gdzie ceny powinny być w miarę równe polskim. Kuchnia portugalska jest nieco inna od hiszpańskiej, mniej jest tu wpływów arabskich, natomiast więcej czuć tutaj nut śródziemnomorskich, lecz nie jest czymś specjalnym.

 

Cafe
Jeden z niewielu kościołów w Faro, gdzie widać wpływy arabskie i europejskie mieszające się/Fot. Nasze Szlaki
Maroko

Następnym miejscem, które mi przychodzi do głowy, jest Maroko. I nie mówię tutaj o północy, komercyjnych miastach typu Casablanca czy Rabat, w których najprawdopodobniej wylądujecie. Są piękne, owszem, ale jednocześnie drogie. Musimy skierować się na dzikie południe Maroka, przez góry. Południe Maroko to prawdziwa pustynia, piaskowe wydmy, podłużne dolinne oazy, wielbłądy pozujące do pocztówek i niesamowite obronne wioski (ksary) oraz umocnione domostwa przypominające warowne zamki (kasby) wykonane z czerwonej gliny, żwiry piaskowego i słomy.

Najciekawszym miejscem w Maroku jest Marrakesz, który po prostu trzeba odwiedzić. Największy suk (targ) w całym Maroku, piękny rynek z budynkami z czerwonej gliny, który po zachodzie słońca i ochłodzeniu staje się targowiskiem czy piękne ogrody pałacowe to tylko niektóre z atrakcji Marrakeszu. Zanim jednak przejdziemy dalej, muszę nadmienić, że aby dobrze i tanio zwiedzić Maroko Południowe, obowiązkowe jest wynajęcie samochodu. Nie jest to drogie, nawet w Casablance wynajęcie samochodu, który jednak poradzi sobie z drogami Południa ( czyli np. Dacii Logan) to koszt w granicach 500 złotych. Oczywiście ceny są dużo wyższe, ale zawsze należy się targować – jak to w krajach Maghrebu.

    Suk w Marrakeszu w starej części miasta/westwing.com

Naszym celem podróży jest jednak Ouarzazate, gdzie zapewne spędzicie większość czasu. Miasto po środku pustyni, żyje głównie z kopalni oraz z działającego nieopodal studia filmowego Atlas, które warto zwiedzić – wstęp jest bezpłatny. Samo miasto jest śmiesznie wręcz tanie, jak całe Południe, i cena za noc w hotelu przyzwoitym w standardzie maghrebskim (czyli dość miernym u nas) waha się w okolicach 100 złotych. Loty do Maroka są w cenach bardzo podobnych jak loty do Portugalii. Warto odwiedzić dwie kasby w okolicy miasta – Taourirt oraz Ait Benhaddou, będące chyba najsłynniejszymi obiektami warownymi w całym Maroku.

Jedzenie zarówno w restauracjach średniej jakości, jak i w sklepach jest grubo poniżej cen polskich – problemem jest jednak zakup mocniejszego alkoholu na Południu, dlatego polecam się zaopatrzyć na lotnisku. Problem także stanowi woda, która potrafi osiągać ceny astronomiczne – i nie, nie pijcie wody z kranu, nie jest ona na Południu zdatna do picia. Kuchnia marokańska jest czymś kompletnie unikatowym na skalę światową, jednak nie oczekujmy tam zbyt dużo mięsa, w szczególności jeżeli jemy w restauracji dla miejscowych. Z potraw godnych polecenia można wymienić tażin, wszelkiego rodzaju kuskusy oraz harirę – zupę na bazie baraniny z soczewicą i grochem, a także kolendry, szafranu i imbiru (tradycyjnie muzułmanie jedzą ją po okresie Ramadanu). Ciekawą opcją jest też zakup przyprawy ras el hanout, którą można dodać do mięsa oraz kaszy kuskus – nada daniu charakterystyczny kolor i wyostrzony smak.

Ait Benhaddou, jeden z najpiękniejszych ksarów maroka/dunesdesert.com
Chorwacja

Ostatnim miejscem, które dziś mi przychodzi na myśl (i prawdopodobnie najtańszym) jest Chorwacja. Nie mówię tutaj jednak o części z dostępem do Adriatyku, o nie nie! Kontynentalna część Chorwacji jest jak cień starszego brata mającego dostęp do morza, a przecież jest piękną opcją dla ludzi kochających historię, ciekawe krajobrazy i bałkański klimat (oraz o cienkim portfelu). Mowa tutaj o trzech regionach: Slavonii, Baranjii i Srijemie. Cała kontynentalna Chorwacja pamięta niestety jeszcze wyniszczającą wojnę w Chorwacji (1991-1995), przez co można spotkać wiele opuszczonych domów, bloki z dziurami po kulach czy wraki czołgów w lasach.Mnogość opuszczonych domów daje do myślenia. Z każdym rokiem, coraz więcej ludzi powraca w te strony, nie mniej jednak, przed północno-wschodnimi ziemiami Chorwacji jeszcze długa droga.

Pierwszym punktem będzie Osijek – miasto w samym środku Baranji – skąd koniecznością jest wynajęcie auta, jeżeli dotarło się samolotem. Drogi chorwackie są jednak chyba najlepsze ze wszystkim państw bałkańskich, więc wynajem samochodu  to koszt jakichś 400 złotych za tydzień (ceny się mocno wahają w zależności od pory roku). Miasto bardzo zniszczone przez wojnę jednak zachowało część swoich zabytków, jak ulica Europejska, pamiętająca jeszcze czasy Austro-Węgier oraz Tvrđa – barokowa starówka.

Ulica Europejska w Osijeku i dom z XIX wieku w stylu rokoko/crolove.pl

Najpiękniejsze jest jednak w kontynentalnej Chorwacji to, że z Osijeka można udać się naprawdę w dowolną stronę – wszystko jest tam jeszcze nieodkryte i niedotknięte turystyczną ręką. Z ciekawszych punktów mogę wymienić Karanac, Zmajevac i Popovac, ale tak naprawdę można się tam udać wszędzie – reagują bardzo przyjaźnie na turystów, bo nie są z nimi jeszcze obeznani. Do Osijeka można się dostać albo samochodem, albo drogą lotniczą, zależy od budżetu. Loty są jednak stosunkowo drogie ze względu na małą popularność miasta. Ceny w Chorwacji kontynentalnej są sporo niższe od cen na zachodzie Chorwacji, a jednocześnie nieco poniżej cen polskich. Noclegi w średnim standardzie wahają się w okolicach 300 złotych za 3 osoby.

Kuchnia kontynentalnej Chorwacji jest ostrzejsza i bardziej konkretna niż Chorwacji wschodniej – potrawy są tłuste, dużo jest mięsa, kiszonych warzyw i ostrych przypraw. Najciekawszymi potrawami są štrukle (placuszki nadziewane na słodko lub na słono) oraz paprykarz (głównie rybny, ostrzejszy niż węgierski odpowiednik).


Sprawdźcie również: Tequila i mariachi, czyli właściwie cały Meksyk
Sprawdźcie również: Pierwszy „Star Trek” 53 lata później
Avatar

Maciej Jakubik

Zapalony podróżnik głodny przygód. Lubi dobre jedzenie i tanie wino, nie pogardzi droższym. Uwielbia oglądać po raz n-ty Nietykalnych. Pasjonuje go ciężka muzyka oraz biografie. Nie wyjdzie z domu bez słuchawek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *